Archiwum

Posts Tagged ‘Muzyka’

News – Klasz Ov The Sejtans VII

Znowu na szybko i znowu newsik 😉 Tym razem o imprezie z okazji 15-lecia zespołu Leash Eye, który wydał (albo lada dzień wyda) właśnie kolejny krążek – „V.I.D.I” (o nim na lamach BWM będzie niebawem; odrobinę cierpliwości). Czasu jeszcze sporo jest, ale że do świąt koncertów jest co niemiara, warto zaplanować czas i wydatki z wyprzedzeniem 😉 Bo już tak się nieszczęśliwie złożyło, że fan ostrego grania, któremu marzy się zobaczenie w tym roku w Polsce Amon Amarth, Gamma Ray, Septicflesh i Coroner, będzie musiał z czegoś zrezygnować, gdyż występy właśnie wymienionych odbywają się jednego (sic!) dnia.  Za newsa o „Klasz Ov The Sejtans VII” dziękuję Michałowi Kapuściarzowi z agencji promocyjnej Fantom Media. Do przeczytania niebawem i zobaczenia najdalej na Coronerze 😉

Czytaj dalej…

Reklamy

Umarł król…

Miało być więcej o płycie Rachael Yamagaty, o znakomitym koncercie Down, świetnym tekście Krzysztofa Vargi z „Dużego Formatu”, ale na razie nie będzie, bo wydarzyło się coś, co swym formatem przewyższa wszystko w tym roku… Odszedł Michael Jackson. Król muzyki pop, nieprawdopodobny talent. Nie było i pewnie długo nie będzie osoby, która zbliży się do jego artystycznego poziomu, osiągnięć. Wiadomo, że osobą był kontrowersyjną, że zagubił się w życiu, że dawno stracił kontakt z rzeczywistością i żył w jakiejś wymyślonej przez siebie bajce. Ale nikt nie zaprzeczy temu, że takiego popu, jaki on stworzył (bo on był również twórcą, nie tylko odtwórcą) jest dziś jak na lekarstwo. Szkoda, że nikt nie był w stanie zatrzymać go, gdy robił te wszystkie dziwne rzeczy ze swoim ciałem, nikt nie był w stanie zasugerować mu, że trzeba przystopować, zaszyć się gdzieś na uboczu i skupić się na tym, co w jego życiu najważniejsze – na muzyce. Teraz można tylko żałować i cieszyć się tym, co po sobie pozostawił, dziesiątkami hitów, świetnymi teledyskami. I trzeba psychicznie szykować się na to, że wkrótce nastąpi wysyp cudownie odnalezionych piosenek, wznowionych płyt, filmów i nie wiadomo czego jeszcze. Król umarł, jego muzyka będzie żyć wiecznie. Ale czy kiedyś narodzi się sukcesor Michaela? Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Rest in peace Michael.

Z drugiego planu – rebirth :-))

Powrót ze skróconym adresem, choć wciąż bez obiecanych wpisów :-(( Obiecuję nadrobić wkrótce.

%d blogerów lubi to: