Archive

Posts Tagged ‘Mayhem’

Wspaniały ezoteryczny Madziar

Wiele znaków w piekle i na powierzchni wskazuje na to, że BWM stanie się na czas nieokreślony wyłącznie nieregularnikiem. Z powodu pisania do Onetowego Metal Maksa oraz paru innych zadań. Mogę odchudzić siebie, co czynię, ale nie dam rady wydłużyć doby do 35 godzin…Na nie wiadomo jak długo zostawiam Was z postem, w którym zapowiedź pewnego magazynu, a w nim mojego wywiadu.

Czytaj dalej…

Chao bez ordo

Maciek Stankiewicz wypunktował wszelkie słabości krakowskiego koncertu Mayhem w tej relacji, więc nie będę się powtarzał. Napiszę tylko coś, co może wydać się trywialne/banalne/dziecinne (niepotrzebne skreślić) – nie ma dla mnie wiele gorszego od udania się na koncert wykonawcy, na którego czekało się długo i przekonanie się, że ma on tak niewiele do pokazania. Niefajne jest też to, gdy po latach wraca sie do dawno niesłuchanej płyty i przekonuje się, że nie działa już tak, jak kiedyś. Jednak sytuacja koncertowa to coś zupełnie innego od siedzenia w domu, słuchawki na uszach, herbatka (lub inny napój) pod ręką, wokół nikt się nie kręci. Szczerze pisząc, gdzieś mam to, że Mayhem świetnie wypadli w W-wie, a potem to mocno uczcili, ergo – nie byli w stanie dać z siebie wiele w Krakowie. Jak wychodzą na scenę oczekuję, że docenią na tyle swoich fanów, by dać swoją sztukę do skonsumowania w możliwie najwyższej jakości. Gdyby nie Attila Csihar, który frontmanem jest genialnym i artystą, który ciągle się rozwija wokalnie i teatralnie, Mayhem byłby dla mnie tego wieczoru na poziomie napalonych młodych blackmetalowców, którzy wysmarują sobie gęby mieszanką kefiru i ziemi spod kwiatków, po czym zejdą do piwnicy pohałasować na instrumentach dla zabawy. A po wszystkim wleją w siebie litr gorzały i wyściskają jakąś czarną mewę, która zobaczy w nich nowe wcielenie pogańskich bożków. Gdyby nie Attila, ludzie mieliby prawo żądać zwrotu pieniędzy.
Nie mogę pojąć, jak to możliwe, że taki zespół nie może znaleźć sensownego następcy Blashpemera?! Ci dwaj nieudacznicy, którzy obecnie szarpią struny, w połączeniu nie mają połowy jego talentu. Lepiej żeby nie grali w takiej konfiguracji, bo tylko psują znakomite wrażenie, jakie ma się po słuchaniu płyt. Wstyd panowie! Na nową płytę podobnie jak Maciek czekam niecierpliwie, bo „Ordo…” uważam za arcydzieło i ciekawy jestem, co będzie po nim. Po koncercie bardzo się boję tego, co usłyszę. To było jedno wielkie chao bez sensownego ordo, przede wszystkim brzmieniowego i bez odpowiedniego zaangażowania towarzyszy Attili.
Powrócę wkrótce, aby podzielić się z Wami wrażeniami po przesłuchaniu paru ciekawych płyt.
Kategorie:Muzyka Tags:
%d bloggers like this: