Strona główna > Muzyka, People > Wspaniały ezoteryczny Madziar

Wspaniały ezoteryczny Madziar

Wiele znaków w piekle i na powierzchni wskazuje na to, że BWM stanie się na czas nieokreślony wyłącznie nieregularnikiem. Z powodu pisania do Onetowego Metal Maksa oraz paru innych zadań. Mogę odchudzić siebie, co czynię, ale nie dam rady wydłużyć doby do 35 godzin…Na nie wiadomo jak długo zostawiam Was z postem, w którym zapowiedź pewnego magazynu, a w nim mojego wywiadu.

Płyty, które już do mnie dotarły, obiecuję przesłuchać. Kiedy się to uda? Nie potrafię powiedzieć. Cierpliwość popłaca, pamiętajcie. Jeśli ktoś gra metal albo coś z metalem związanego, może dalej się ze mną kontaktować, bo teraz mogę zamieścić swoje refleksje w Metal Maksie, który ma nieporównywalnie większą siłę rażenia (materiały opublikowane do dwóch miesięcy wstecz). Tworzący lżejsze odmiany muzyki… Jeśli macie cierpliwość i zależy Wam na moim zdaniu, postaram się pomóc możliwie najlepiej.

Na dniach ma się pojawić w sprzedaży kolejny numer magazynu „7Gates”. Okładkę zdobi zdjęcie Attili Csihara z Mayhem, a cover story popełnił jors truli. To zapis rozmowy z przesympatycznym Węgrem przed koncertem norweskiej legendy black metalu w Warszawie, wiosną 2014 roku. Krótko przed ukazaniem się „Esoteric Warfare”. Płyty, moim skromnym zdaniem, znakomitej i cudownie ozdobionej graficznie przez Zbyszka Bielaka. Szefostwo magazynu dało mi błogosławieństwo trędowatym łapskiem, jeśli chodzi o opublikowanie zajawki wywiadu na BWM. Ciężko było wybrać, bo zapis to 11 stron Worda. Zdecydowałem się na to, co poniżej. Mam nadzieję, że się spodoba. Zachęcam do kupna „7Gates” i przeczytania całości. Album Mayhem chyba już dawno macie i osłuchaliście go na blachę, co?😉 Przed Wami madziarski ezoteryczny mistrz ceremonii, Attila Csihar! Do przeczytania kiedyś tam…

 

7gates cover attila csihar

 

_ _ _ _ _ _ _

Choć wiadomo, że nie każdemu będzie się chciało te piękne drobiazgi dostrzec. Ale w końcu ezoteryczność oznacza też, że coś jest dostępne tylko dla nielicznych… Przejdźmy na chwilę do tekstów. Przed rokiem tylko zarysowałeś mi, o czym będą. Dziś wiem, że sporo napisałeś o kontroli umysłu, pozaziemskich cywilizacjach i ich wpływie na ludzkość. Wspominasz eksperymenty i projekty wojskowe, jak Projekt Manhattan w „Trinity” związany ze zniknięciem statku i jego załogi pod wpływem zmian pola magnetycznego, Projekt Montanuk dotyczący wojny psychologicznej, Projekt Phoenix w „Throne Of Time”. Nie brak nawiązań do filozofii, okultyzmu, religii. Na początku „Trinity” słyszymy twórcę bomby atomowej, Oppenheimera, wypowiadającego zdanie „Now I am death, the destroyer of worlds”, pochodzące z jednej ze świętych ksiąg hinduskich. Babalon to bogini z jednej z książek Aleistera Crowleya, zaś Shangri-La to utopijna kraina z książki Jamesa Hiltona…

Czuję się naprawdę wspaniale rozmawiając z kimś, kto zadał sobie tyle trudu, aby poznajdywać te treści w moich tekstach.

Kończąc wyliczankę dodam tylko, że słyszałem również, iż inspirowały cię prace związanego z Crowleyem inżyniera Johna Parsonsa, który zajmował się badaniami nad rakietami kosmicznymi. Teraz powiedz mi – gdybym zapytał cię, przez ile źródeł musiałeś się przekopać, byłbyś mi w stanie na to odpowiedzieć?

Naprawdę bardzo dużo. Książek, filmów, a także rozmów z ludźmi. Jestem pod wrażeniem, jak wiele udało ci się znaleźć w tekstach. Cieszę się, że da się ten przekaz odnaleźć. Tym razem mój plan był taki, żeby teksty nie były tak tajemnicze jak na „Ordo Ad Chao”. Trochę może są, ale nie za bardzo. Posługuję się bardziej słowami kluczami. Niełatwym zadaniem było przedstawić w ten sposób skomplikowane kwestie związane, na przykład, z kontrolą umysłów. Teksty nie są wyłącznie moimi surrealistycznymi wizjami. Kosztowały mnie niemało poszukiwań w źródłach, podróży w głąb mojego umysłu. Dużo opartych jest na nauce albo na teoriach naukowych i spekulacjach, pojawiających się na świecie od lat. Wybrałem to, co uznałem za ciekawe. Stworzyłem swego rodzaju układankę. Fajne jest to, że każdy może z tych tekstów ułożyć coś własnego, własny wzór. Wariacji może być dużo.
Zdarzyła się jedna ciekawa sytuacja, gdy pracowałem nad tekstami. Można to nazwać szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Wpadł do mnie ni gruszki, ni z pietruszki mój kumpel Chris ze Stanów. Facet zna się znakomicie na tematach, o których chciałem pisać, sam kolekcjonuje różne rzeczy związane z religiami, kultami. Po prostu, był w Budapeszcie, zadzwonił do mnie, zapytał: „Jesteś w domu?” i za kilkanaście minut przyjechał do mnie (śmiech). Spędził ze mną kilka dni rozmawiając, dając wskazówki. Bardzo mi pomógł. To właśnie on wspomniał mi o Johnie Parsonsie. Mam paru znajomych z krajów anglojęzycznych, których czasami pytam o radę, bo nie zawsze wiem, jak wyrazić coś po angielsku w krótki i treściwy sposób. Tłumaczę im, co i jak chcę przekazać, zaś oni pomagają znaleźć mi odpowiednie wyrażenie albo słowo. W tekstach znajdziesz też nawiązania sumeryjskie. Niektóre z liryków są dość bezpośrednie. Choćby „Psywar”, opowiadający o nowym rodzaju wojownika, albo „Trinity”, mówiący o bombie atomowej. Każda przedstawia jakąś historię. „MILAB” to oczywiście opowieść o tak zwanych military abductees…

O ten kawałek miałem cię zapytać. Jak trafiłeś na historię o tych, którzy zostali rzekomo uprowadzeni przez kosmitów, a następnie, po powrocie na Ziemię, wykorzystani przez armię do kontaktów z cywilizacjami pozaziemskimi? Powiem szczerze, że gdy poczytałem, o co tak naprawdę chodzi, na myśl przyszło mi to, co pokazywali w „Z Archiwum X”.

Na to akurat natrafiłem sam. Zdziwiłbyś się, jak wiele na świecie jest osób, które uważają, że porwali je kosmici i mają w związku z tym jakieś przebłyski w pamięci. Tekst ma wprawdzie pozaziemskie konotacje, lecz sporo mówi też o tym, co dzieje się w realnym świecie, współcześnie. Używam słowa „pozaziemskie”, ale w przeszłych wiekach, w których przecież też pojawiały się nawiązania do innych cywilizacji, mówiono nie o kosmitach a o demonach, złych duchach, pradawnych bóstwach. Niektóre plemiona indiańskie tak je nazywały. Powiem szczerze, że sam znam ludzi, i są to dość bliskie mi osoby, które stanowczo twierdzą, że porwali ich kosmici. Reagowałem na takie rewelacje sceptycznie, pytałem: „Po co mówisz mi coś takiego? Za nic w to nie uwierzę”. Lecz te osoby były nieugięte. Znajdziemy na świecie ludzi, którzy nie starają się wywołać sensacji, lecz mocno w takie uprowadzenia wierzą. Oczywiście, nie wejdziesz go głowy kogoś takiego i nie dowiesz się, czy ktoś tego człowieka zaprogramował, aby mówił coś takiego, namieszał mu w głowie jakiś amerykański wojskowy pracujący w tajnym programie, czy też jest to szczere wyznanie. W nauce też są pewne wskazówki odnośnie naszego umysłu, świadomości. Choćby w fizyce kwantowej. Według niej, nasza świadomość jest powiązana ze świadomością istniejącą gdzieś we wszechświecie. I w związku z tym nie ma czegoś takiego, jak obiektywna rzeczywistość. Ale kto wie, co tak naprawdę się dzieje?! (śmiech) Bardzo lubię tę tematykę. Sporo w niej dziwactw i przerażających rzeczy, eksperymentów, układających się w niesamowite historie. Nierzadko z udziałem czynników rządowych. Uznałem, że te kwestie będą świetnie pasować do całości płyty i w ogóle do Mayhem. Podobnie sprawy czarnej materii, czarnej energii. Niezbyt kręcą mnie sprawy związane z UFO i nigdy mnie nie interesowały.

Była już mowa o kontroli umysłu. Myślisz, że to największe zagrożenie, jakie czeka na ludzkość w przyszłości? A może to już się dzieje?

Jeżeli to się dzieje, i dzieje się tak jak powinno, to ludzie o tym nie mogą wiedzieć, a wtedy można człowieka zmusić do wszystkiego (śmiech). Na tym polega sztuka kontroli umysłu. Mówiąc szczerze, wydaje mi się, że to już się w jakimś stopniu dzieje. Nie bez powodu w przeszłości odbywały się te tajne wojskowe eksperymenty. Główny cel kontroli umysłów jest taki, że najpierw cię zastraszą, a potem sprawią, iż będziesz funkcjonował zgodnie z czyimś planem. Od lat mówi się o technikach panowania nad czyimś umysłem, związanych z fizyką, na przykład z wykorzystaniem fal radiowych, rozmaitych elektrod, rzecz jasna przeróżnych leków, hipnozy. Przy pomocy tej ostatniej metody można naprawdę zdziałać cuda. Ktoś może cię tak zahipnotyzować, że nie będziesz widział jakichś przedmiotów, choć one będą koło ciebie, albo weźmiesz do ręki zimny nóż, a on cię poparzy. Umysł jest niezwykle ważny. Mogą się w nim dziać różne rzeczy. Dużo na te tematy czytałem, oglądałem filmy dokumentalne. To fantastyczna wiedza, polecam (śmiech). Mam mimo wszystko nadzieję, że nie wszystko to, o czym napisałem, jest stosowane w rzeczywistości. Że jednak większość wciąż jest fikcją.

Mając na uwadze tony materiałów, przez które musiałeś się przekopać oraz wiedzę, jaką posiadasz, nie przeraża cię to, do czego człowiek jest zdolny?

Nawet bardzo przeraża. Pisanie tekstów i zrozumienie pewnych procesów, które dzieją się na świecie, było dla mnie dość bolesną refleksją. Dodatkowo, bardzo lubię być sobą i nie chciałbym, by ktoś na mnie wpływał. Lubię się czuć jak w domku Mortena podczas nagrań, gdzie mogłem studiować różne historie, całkowicie się w nie zanurzyć. Lubiłem też wędrować przez kilka godzin po lesie i rozmyślać, rozmawiać ze sobą. Oczywiście, zdanie sobie sprawy z pewnych rzeczy bywa straszne, ale przychodzi chwila, że musisz porzucić myślenie i wrócić do rzeczywistości (śmiech). Niemiło jest myśleć, że ktoś mnie kontroluje. To dziwne uczucie. Każdy z nas ma wiele strachów i każdy musi się z nimi zmierzyć.

 

_ _ _ _ _ _

 

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: