Strona główna > Muzyka, People, Show-biznes > Si vis pacem, para bellum, czyli o bio Vadera

Si vis pacem, para bellum, czyli o bio Vadera

wojna totalna vader biografia okladka

 

Wykres statystyki BWM zaczyna przypominać ten u pacjenta, który wyzionął ducha. Czyli czas ruszyć palcami na klawiaturze i spełnić daną jakiś czas temu zapowiedź. Tytuł postu jest przysłowiem, które tłumaczy się: „Chcesz pokoju, gotuj się do wojny”. Do „Wojny totalnej”.

Czymże byłby blogowy wpis bez elementu prywaty i zdradzenia czegoś, czego na stronach biografii Vadera autorstwa Jarosława Szubrychta nie znajdziecie. Uwaga, oto i on. 20 sierpnia 2005 roku, sobota. Ładny dzień w Krakowie, z tego, co pamiętam. Ciepły, słoneczny. Większość normalnych ludzi używa życia nad wodą, a z wieczora też nad wodą, tylko z pianą i koloru żółtego. Zaś jors truli pełni od 7 rano sobotni dyżur w serwisie Muzyka.onet.pl (pomieszczenie na szczęście klimatyzowane, dostęp do wody pitnej oraz kawy nieograniczony). Niewtajemniczonym w pracę redakcji napiszę, że dyżur sobotni był powszechnie znienawidzonym, a co gorsza, nierzadko bardzo trudno było znaleźć klikalną informację na stronę główną portalu. Do tego dyżurny ma też na głowie serwis Film, więc na pewno nigdy nie było tak, że trzeba było swoje odsiedzieć, podłubać w nosie i wyjść „w miasto”. Umiejętności szperacze na szczęście zawsze stały u mnie na dobrym poziomie, więc gdzieś w sieci, nie pomnę, czy na jakimś forum, na CGM.pl, w „Gazecie Wyborczej” online, czy jeszcze czymś innym, trafiłem na info, że Docent nie żyje. Źródło powoływało się na Wyborczą z Olsztyna. Wyklikałem stronę tamtejszego oddziału, niestety jest. Chciałem potwierdzić jeszcze gdzieś indziej. Znam trochę ludzi związanych blisko z polskim światkiem metalowym. Autor „Wojny totalnej” był/jest jednym z nich, w tamtym czasie działał już chyba w dziale promocji Onetu. Zadzwoniłem, powiedział, że właśnie z rodziną śmiga na wakacje. Nakreśliłem, w jakiej sprawie dzwonię. Zapadła smutna cisza. Niestety, Jarek nie wiedział, co się stało z Docentem. Dopiero po paru dniach okazało się, dlaczego ten kapitalny bębniarz odszedł przedwcześnie…

 

Byłem też świadkiem, to z kolei w czasach pracy w Interiowej Muzyce, jak JS wracał z wojaży do Olsztyna, podczas których spotkał Wikę i narobił sporo zdjęć, między innymi pierwszej kanciapy, w której Vader miał próby. Byłem też częścią czasów, które zajmują niemałą, i śmiem twierdzić, najciekawszą, część „Wojny totalnej”. Czasów, w których debilowaty milicjant o wyglądzie ultrarustykalnym, mógł cię spisać za noszenie wojskowych butów, w których pałowali metalowców przed koncertami (śląska mendownia zajmowała tutaj zdecydowanie pierwsze miejsce). Czasów, w których trzeba było kombinować jak koń pod górę, żeby zorganizować metalowy koncert, znaleźć salę prób, zdobyć gitarę, która nie potnie palców do krwi, znaleźć ksero. Czasów, które, jak się wydawało, nigdy się nie skończą, więc trzeba jakoś sobie to nijakie życie umilać. Dla mnie, dla autora „Wojny totalnej” i pewnie wielu nam podobnym, metal był tą wspaniałą chwileczką zapomnienia. Także ziny, fąfle z paczki słuchającej metalu, z którymi szwendało się po mieście, piło tanie wino z dala od czujnego wzroku „pałkarzy”, z którymi wymieniało się kasetami. Jarosław te czasy, czasy, w których Vader się rodził, pięknie opisuje. Nie szczędząc zaskakujących ciekawostek, bo nie sądziłem, że na kartach takiej biografii znajdę nazwisko Krzysztofa Hołowczyca, a ono na nich jest. Poznając początki Vadera czułem się jakby ktoś przypominał mi po długim czasie zdarzenia, które dobrze znam, tylko współczesność przywaliła je na tyle grubą warstwą egzystencjalnych zawirowań, że nijak nie mogę się do nich dokopać. To kombinowanie Wiki, koncerty w różnych przedziwnych miejscach, kłótnie, zmiany składu, proza życia, która odebrała Vaderowi niejednego muzyka… I przede wszystkim narodziny tej wielkiej determinacji Petera, która sprawiła, że zespół istnieje do dziś i jest już legendą mocnej muzyki. W USA, Niemczech czy innym normalnym kraju mieliby już miejsce w jakiejś Hall Of Fame. A u nas chyba wciąż zdarzają się próby odwoływania ich koncertów… Tak, z dzisiejszej perspektywy patrząc na opisywane w „Wojnie totalnej” początki Vadera, jawią się one jako obyczajowy skansen, który zrozumieją tylko ci, którzy patrzyli na niego z bliska. Czytałem o tym z wypiekami na twarzy. Pamiętam, jak podczas nasiadówek u Leszka Wojnicza-Sianożeckiego (od niego kupiłem demo „Morbid Reich”, które kilka dni wcześniej przywiózł mu na bazę sam Peter), padały niektóre z ciekawostek, które można znaleźć na kartach biografii. Czasy z jednej strony megach…e ekonomicznie i politycznie, z drugiej wspaniałe, bo pasja w ludziach była potężna, muzyka naprawdę miała znaczenie, większa była jedność, więcej było spotkań w realu zamiast „lubisiów” i „szerowania”.

 

Zaliczam się do miłośników biografii, muzycznych zwłaszcza (trochę ich już przeczytałem, wiele pasjonujących jeszcze przede mną). Z tego powodu współczesne fragmenty dotyczące uroków i cieni życia w trasie, czytałem ze spokojem i zrozumieniem. Wszystko, co w tej kwestii jest w „Wojnie totalnej” już gdzieś było, także u największych, choć miało inną skalę, jakość, nazwę. U największych raczej nie chodziło o to, że busie piździ i śmierdzi, lecz o to, że nie ma w nim, na przykład, kawioru i szampana. Aczkolwiek polecam uważne przeczytanie tej współczesnej części historii Vadera tym, którzy już coś tam grają i marzą o podboju świata. Do tego nie wystarczy talent. Bardziej przyda się żelazny tyłek (określenie jednego z moich wykładowców na studiach) i umiejętność tolerowania wad innych oraz współpracy w grupie. Jeśli już chcecie, by mówili o Was za granicą, mniej narzekajcie, więcej pracujcie i miejcie więcej pokory. Postawa roszczeniowa jest dziś, niestety, mocno rozpowszechniona wśród młodych. Lecz wiedzcie jedno, gówno Wam się należy. Na wszystko musisz się naharować jak górnik przodowy, poświęcić wiele, zapomnieć o ustabilizowanym życiu.

 

Pióro JS znam bardzo dobrze, więc to, że „Wojnę totalną” pochłania się błyskawicznie, żadnym zaskoczeniem dla mnie nie było. Umiejętność wciągnięcia czytelnika w opowieść została mu dana w ogromnej dawce. Nie można oczywiście pominąć faktu, że autor sam był/jest częścią sceny, którą opisuje, choć dziś w jego zainteresowaniach muzycznych metal jest tylko jednym z wielu gatunków, choć pewnie zajmującym w sercu miejsce szczególne. Biografia miała być wisienką na torcie upieczonym z okazji 30-lecia zespołu, prezentem dla fanów, ale też i samego Vadera oraz osób z nim związanych. Jeśli idziesz do kogoś na urodziny, to wręczając mu prezent nie mówisz: „Życzę ci wszystkiego najlepszego, choć jesteś trochę chu…em”. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś szuka taniej sensacji, rozszyfrowania plotek o finansach płaconych muzykom, o takim czy siakim ich traktowaniu, tego w „Wojnie totalnej” nie znajdzie. Liczyłem trochę, na przykład, na wyklarowanie po latach sytuacji związanej z udziałem Ząbka z Yattering w Vaderze jako zastępcy Docenta, która zrodziła przeróżne plotki, ale rozumiem, dlaczego tego tu nie ma. Bo chodziło o oddanie hołdu ważnemu w skali światowej przedstawicielowi metalu, do którego dziś porównuje się wielu młodych śmierć metalowców, marzących o podobnej karierze. Może kiedyś Joel McIver pokusi się o bio Vadera i powyciąga na światło dzienne różne kontrowersyjne sytuacje, choć mocno wątpię, by mu się to udało… Lepiej od Szubrychta książki o tej kapeli na pewno nie napisze. Choćby dlatego, że tu nie żył i pewnych rzeczy nie zrozumie.

 

Świetna „Tibi et igni”, świetna „Wojna totalna”. Bardzo dobry to czas dla Vadera, który od ponad trzech lat gra w niezmienionym składzie i ewidentnie w żagle powiał mu świeży, mocny wiatr. Szkoda, że wskutek wojaży zagranicznych ominął mnie gig z Vesanią. Nic to, pójdę przy najbliższej nadarzającej się okazji.  A za blisko rok minie 10 lat odkąd nie ma z nami Docenta…

 

  1. 04/10/2014 o 11:39 pm

    Morbid Reich – wielki sentyment i honorowe miejsce na półce

    http://polskaludowa102.blogspot.com/2014/10/behemoth-u-putina.html

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: