Strona główna > Muzyka > Thrashowo-alternatywna majówka

Thrashowo-alternatywna majówka

war_saw_band

Miesięcznica poprzedniego postu wypadła w Święto Pracy. Szczęśliwie w czas świętowania ludu pracującego, oddaję się jednej z największych przyjemności, czyli słuchaniu dla przyjemności właśnie. Z listy zaległości odkreślam tym samym młody alternatywny zespół Marie Minn oraz nieco starszy thrashowy War-Saw. I legendę polskiej muzyki niezależnej, Kolaborantów.

Jeśli wierzyć informacjom dostępnym w cyberprzestrzeni, zespół Marie Minn narodził się w Wigilię 2012 roku. To kwartet z Rzeszowa, który tworzą dwaj Sebastianowie, Bieniarz i Rysztuń, Sławek Dąbrowski oraz Konrad Wilk. To właśnie Sławek dał mi cynk o zespole. Nazwa kapeli skojarzy się wielu z Myslovitz (ich kawałkiem, ściślej rzecz ujmując) i nie będzie to skojarzenie bezzasadne. Aczkolwiek są w tej muzyce echa wczesnego Radiohead, przestrzenie to zapewne odbicie fascynacji post rockiem i twórczością wspaniałej kapeli z Islandii o dwuczęściowej nazwie, z której część pierwsza zaczyna się na „S”, druga zaś na „R”, fascynacji The Smiths, Wire, Gang Of Four, generalnie post punkiem. Marie Minn mają na razie na koncie demo, które można posłuchać w serwisie Soundcloud. Muzycznie jest całkiem OK, solidnie, rzetelnie, ale zdecydowanie przydałby się zespołowi bardziej wyrazisty, charakterystyczny wokal. I koniecznie trzeba poszukać swojej pieczątki na tej muzyce, panowie. Żeby słuchając przychodziła na myśl najpierw nazwa Marie Minn, a nie jej mistrzowie. Wierzę, że stać zespół na to. Oby więcej takich numerów jak „Just Questions, No Answers”. Zdjątka nie dałem żadnego, bo żadnego mi nie podesłano, ale możecie panów z Marie Minn obejrzeć na ich Fejsie.

 

warsaw_cover_nuclearnightmare_200„Nuclear Nightmare”, tak nazywa się debiutancki materiał kwintetu War-Saw, działającego od 2008 roku. Materiał naprawdę świetny, w szczególności dla kogoś pokroju jors truli, który chował się na klasycznym thrash metalu amerykańskiej (przede wszystkim) i niemieckiej szkoły. Od pierwszej sekundy słychać, że mnie podobni pod względem gustów 10 kawałków składających się na Nuklearny Koszmar napisali. Muzycy, którzy czują taką muzykę genialnie, a do tego mają wyczucie smaku, wiedzą, co należy zrobić, aby nie była to tylko nudna odgrzewana potrawa ze składników wziętych od tuzów thrashu. Do tego jeszcze idealnie pasująca do zawartości muzyczno-tekstowej postapokaliptyczna oprawa graficzna, krzyżówka klimatów z „Jestem legendą”, „Walking Dead” i „Mad Maksa” (autor: Xaay), soczyste brzmienie, klarowne plus rozmaite urozmaicacze (narracje, szumy, śpiewy, sample elektroniczne). Wszytko skąpane w takiej niepokojącej zawiesinie. Zaleta jeszcze jedna – „Nuclear Nightmare” to bardzo równy materiał. Ciężko byłoby wyróżnić zdecydowanie którąś z piosenek. Może troszeczkę ponad inne wystaje metallicowo-exodusowa „Born”. Jeżeli chodzi o klasyczny thrash metal w polskim wydaniu, War-Saw są zdecydowanie w awangardzie. „Nuclear Nightmare” nagrano jeszcze z Jackiem „Shermanem” Szadkowskim na gitarze. Od blisko dwóch miesięcy zamiast niego w grupie sześć strun szarpie Łukasz Borawski, wielki fan genialnego Dimebaga. Czekam na nagrania zrealizowane już z nim. Warszawska kapela sama się wydała. Jakość w jakiej „Nuclear Nightmare” przygotowano, powinna być wzorem dla debiutujących zespołów. Pobrać lub zakupić album można na tej stronie.

kolaboranci_transparentySzczecińscy Kolaboranci zbliżają się powoli do trzeciego krzyżyka swej scenicznej egzystencji i jeśli miałbym sądzić po płycie „Transparenty”, wszystko wskazuje na to, że w 30. rok życia wkroczą z przytupem. Po zmianach w ostatnich trzech, czterech latach ze starego składu pozostał tylko Przemek Thiele, wokalista i autor jakże trafnie (i nie bez ironii) opisujących naszą rzeczywistość tekstów. Ściemy polityków, bezsensowność wojny, konsumpcyjny tryb życia, brutalizację. Kolaboranci grają teraz z większą dynamiką, wstąpiły w nich nowe siły. Najważniejsze jednak jest to, że oni śpiewają o rzeczach nam bliskich, do których każdy w Polsce może się odnieść, każdy je zrozumie. Poprzednie moje zetknięcie z muzyką Kolaborantów, to sprawa dość dawna, bo rok 2007 i reedycja „Kukieła”. „Transparenty” przemawiają do mnie bardziej. Są godną kontynuacją tego, co szczecinianie robili na początku lat 90. Wklejam też wypowiedź Przemka dla promocyjnej notki, bo warto: „Nowe utwory powstawały dość szybko, pracowało się dobrze bo to dobry skład, a i ja sam sypnąłem w końcu tekstami. Pogrzebałem też w archiwach i wydłubałem kilka pomysłów niepublikowanych sprzed lat, które uznałem za godne uwagi. Zaaranżowaliśmy te numery na nowo i tak narodziły się: »Sen o Sz.«, »Nie mów mi, że będzie inaczej«, »Kukieł« i »My nie będziemy świecić oczami przed Mietkiem za bandę idiotów«. Odnalazłem też dwa pomysły Jacka Chrzanowskiego sprzed prawie 20 lat, z którymi nigdy nic nie zrobiliśmy. Ponieważ powstały gdzieś w okolicach płyty »Ciało i drewno« błyskotliwie nawiązywały do dobrego czasu w historii zespołu. Z nich wyłoniły się ostatecznie: »Zabraniam« i »Dajcie mi wasze głosy«”.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: