Strona główna > Muzyka, People > O zachwianych rowerzystach

O zachwianych rowerzystach

tatvamasi_logo

 

Jak zwykle na początku miesiąca mam troszeńkę luzu, więc czas uzupełnić zaległości. Dziś ciekawy projekt/zespół pod nazwą Tatvamasi. Ja trochę napiszę o muzyce, zaś spirytus tegoż przedsięwzięcia opowie skąd i dlaczego się wzięło.

Tatvamasi poznałem dzięki Grzegorzowi Lesiakowi, który napisał do mnie za pośrednictwem sekcji „Kontakt” na BWM. Tak, to działa! 😉 Później nastąpiło przesłuchanie numeru, dzięki któremu post ten zwie się tak jak się zwie – „Peleton zachwianych rowerzystów”. Wiem, że już coś więcej się kroi (daję też na samym dole linki do dwóch innych kawałków z Soundclouda), ale niewiele więcej, dlatego skoncentruję się najpierw na wspomnianej kompozycji. Trochę jazzu, free jazzu, trochę post rocka, rocka, psychodelicznego grania. Ktoś o kawałku napisał trafnie: „[…] Zamglony ziołami psychodelii, skręcony napięciami podziemnej muzyki rockowej. Zbudowany na pociągających riffach, pulsacji”.

Tatvamasi – Peleton zachwianych rowerzystów

Tatvamasi sprawdziłby się na trasie z Tides From Nebula i Neumą (gdyby grała), jak i na jazzowym festiwalu. Bardzo jestem ciekawy, co z tego dalej wyniknie. Poza Grzegorzem wspomniany numer nagrali jeszcze: Tomasz Piątek (saksofon tenorowy), Łukasz Downar (gitara basowa) i Krzysztof Redas (perkusja).

„Zespół założyłem z czystego szaleństwa, kiedy w 2011 roku po prawie 10-letniej przerwie w muzykowaniu, spowodowanej wypadkiem samochodowym, w którym częściowo straciłem słuch, zęby, radość i marzenia, wstałem rano odpaliłem neta i kupiłem gitarę” – opowiada Grzegorz Lesiak, wcześniej muzyk folkowej Orkiestry św. Mikołaja. „Ale nie wiem, czy mam korzenie folkowe, bardziej rockowe chyba… Spisałem nuty, skrzyknąłem ekipę: dwóch jazzmanów i jednego rockmena, i zrobiliśmy wspólnie muzykę”.

Te korzenie rockowe słychać, słychać też wyraźnie jazz. Folk nie za bardzo. Ważne, że to trzyma się kupy, pisząc delikatnie, i daje nadzieję na więcej dobrego grania. Skoro możemy być potęgą w death metalu, nieźle prezentować się w progresie, jazzie, to czemu nie w czymś, co lokuje się gdzieś pomiędzy rockiem, jazzem a post rockiem? Tatvamasi życzę jak najlepiej, z radością swoje łamy udostępniłem i liczę, że dadzą mi powody do jeszcze wielu wpisów.

Tatvamasi – Rabanabarbar

Tatvamasi – Astroepos

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: