Strona główna > Muzyka, Show-biznes > Ratunek dla Coronera

Ratunek dla Coronera

Wiem, że życie w tym kraju dla większości to nie jest coś lekkiego, łatwego i przyjemnego, że wiele badziewia wokół się dzieje, ale sądziłem, że rynek promotorów koncertowych mamy raczej sprofesjonalizowany w niezłym stopniu i wstydzić się nie ma czego // kogo. Czasami niestety jest. W tym roku proporcja powodów do wstydu wzrosła.  Przez jedną osobę! Pod moimi narzekaniami jest ważna informacja o koncercie szwajcarskiego Coronera(25.11.2011, klub Studio, Kraków; skład wciąż niezmienny – Marquis Marky [Marky Edelmann] – perkusja, Ron Royce [Ron Broder] – gitara basowa, śpiew, Tommy T. Baron [Tommy Vetterli] – gitary), zespołu, który według jors truli jest jednym z najwspanialszych klejnotów mocnej muzyki i którego zobaczyć po prostu trzeba! Zwłaszcza, że przyjeżdża – dzięki operatywności szefostwa Knock Out Productions – tylko na jeden koncert i nie wiadomo, ile jeszcze pogra (bo płyt, niestety, nagrywać nie chce).

Przed laty wstyd mi było czytać, jak jakiś kolo oszukał Kinga Diamonda, gdy ten przyjechał do Polski z ze swoim zespołem oraz z Mercyful Fate. Przezornie nie wspomniałem o tym w wywiadzie z Królem (jest gdzieś w archiwach Interii, a propos płyty „Abigail II”), bo choć rozmawialiśmy via phone, ciężar wstydu mocno utrudniłby mi konwersację. Ale byli tacy, którzy ten temat poruszali, a Diamond, niestety, wciąż o tym pamiętał.

Takich przekrętów kiedyś było niemało. Część z tych „wspaniałych” organizatorów zniknęła już z rynku, część się przebranżowiła na inną, niemetalową muzykę. Ale był jeden koleżka (mam nadzieję, że czas przeszły już jest 100-procentowo uprawniony), który najwyraźniej nie wyciągał wniosków z błędów. Znaczy, pewnie było koleżków więcej, lecz ten jeden w szczególności zasłużył na miejsce w BWM. Rzecz o Pionie niejakim, który od pewnego momentu kładł koncert za koncertem, płynął finansowo w stopniu wielkim, ale dalej z uporem maniaka pchał się do robienia czegoś, czego najwyraźniej robić był nie powinien. Po wtopieniu na festiwalu, którego gwiazdą miał być Entombed miałem nadzieję, że koleś zniknie bezpowrotnie. Jednak nie. Namówił najwyraźniej jakichś koleżków i pod szyldem Live-Art zaczął działać.

Jakim cudem udało im się namówić na przyjazd do Polski Coroner? Nie wiem. Faktem jest, że na promocji panowie z agencji zbytnio się nie znali (albo może ten, który znać się miał, nie miał czasu na wykazanie się znajomością), bo o występie od pewnego momentu jakoś było dziwnie cicho. Aż tu nagle dociera do mnie info, że koncert Szwajcarów może się nie odbyć. Dalej, dostaję przez kumpla oświadczenie od Live-Art, w którym wyjaśniają sprawę. Wielki szacunek dla tych ludzi za odwagę! Napisali między innymi: „Przez ostatnich kilka dni próbowaliśmy załatać dziurę w naszym budżecie, wywołaną działaniami współzałożyciela firmy, Piotra »Piony« Płoszyńskiego. Spowodował on straty liczone w setkach tysięcy złotych i zniknął. Okradł nie tylko firmę i naszych współpracowników, posunął się nawet do »pożyczenia« pieniędzy od zespołu Hirax. Jest obecnie poszukiwany przez policję w związku z »zaginięciem« zgłoszonym przez jego rodzinę”.

No tak… Nie zazdroszczę tym, którzy jeszcze działają pod szyldem Live-Art. Smród będzie się za nimi ciągnął długo. Światek metalowy made in Poland wbrew pozorom aż tak wielki nie jest… Zalecam na pewno re-branding. Nie wiem, czy będą w stanie zrekompensować poszkodowanym straty materialne w jakimkolwiek stopniu. Jeszcze trudniej będzie odbudować reputację.

Oczywiście, zawsze pozostaje opcja, że to oświadczenie i zaginięcie to starannie wyreżyserowana ściema, a gość na przykład kaskę wpuścił na konto na krótki czas i czeka aż mu się profity odpowiednie narosną. Ale pewne fakty można szybko sprawdzić, choćby pożyczenie kasy od Hirax (swoją ścieżką, czy tych gości rozsądek opuścił?!). Coś mi się jednak widzi, że ta akcja to było coś, co kojarzy mi się z najgorszymi czasami w organizowaniu koncertów. Kiedy Annihilator przyjeżdżał i zaraz odjeżdżał (chyba z Nevermore razem), bo nie było kasy, i wiele, wiele innych podobnych przykładów (jeśli chcecie się  jakimś podzielić, piszcie śmiało w komentarzach, chętnie odświeżę sobie pamięć). Nie tylko Anvil miał takie przygody😉 (jeśli oglądaliście „The Story Of Anvil” wiecie, o co mi chodzi, jeśli nie, obejrzyjcie koniecznie, jak nie prowadzić kariery)

***

W przypadku Coronera na szczęście pojawił się deus ex machina. W zasadzie kilka deusów😉 25 listopada w Krakowie zaplanowany był już koncert Amon Amarth, As I Lay Dying oraz Septicflesh. Najpierw z zestawu odpadli Amerykanie, potem Grecy. Szczęśliwie rządzący agencją Knock Out Productions  Toma wpadł na genialny pomysł (rzecz jasna swoimi kanałami wcześniej dowiedział się, co się kroi w Katowicach), żeby ściągnąć Szwajcarów do Krakowa jako gości Amon Amarth. Jeszcze szczęśliwiej, że udało się to załatwić tak szybko! Dzięki temu zespół zespół należący do grona tych, które powodują, że metalowcy mogą czuć się dumni, że są metalowcami, zagra w Polsce po raz drugi, po 22 latach przerwy! Śledząc filmiki z YouTube’a można wnioskować, że Ron, Tommy i Marky są w wybornej formie. Poniżej najważniejsze fragmenty newsa, który chłopaki z Knock Out Productions przygotowali zaraz, gdy ustalili wszystkie szczegóły przyjazdu Coronera do Krakowa. Oto one:

„Coroner zagra 70-minutowy set w Krakowie. Do składu dołącza także objawienie rodzimej sceny metalowej, zespół Obscure Sphinx. Bilety na katowicki koncert nie będą obowiązywały w Studio, należy je zwrócić w miejscu zakupu i nabyć nowy, osobny bilet na Amon Amarth & Coroner & Obscure Sphinx. Wcześniej zakupione bilety na Amon Amarth / As I Lay Dying / Septicflesh zachowują ważność. Ze względu na zmiany, można je oczywiście oddawać w miejscu zakupu”.

AMON AMARTH (Szwecja)

CORONER (Szwajcaria)

OBSCURE SPHINX (Warszawa)

25.11.2011

Kraków, klub Studio

Program:

18:00 – otwarcie drzwi

19:00 – 19:30 – Obscure Sphinx

19:50 – 21:00 – Coroner

21:30 – … – Amon Amarth

Bilety: 85 zł – przedsprzedaż, 99 zł – w dniu koncertu.

Miejsca sprzedaży:

Bilety kolekcjonerskie – Sklep „All” Katowice, Sklep „Metal Shop” Kraków, Klub „Studio”; bilety dostępne również w sieci Ticketpro na terenie całej Polski.

Muszę tam być! Mam nadzieję, że się zobaczymy i będziemy po wszystkim paralyzed oraz mezmerized;)

 

PS. Fotkę koncertową pożyczyłem ze strony Coronera

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: