Strona główna > Film, Literatura, Muzyka, People > Wchodzić! Unikać!

Wchodzić! Unikać!

Obiecałem na BWM rubrykę w stylu „Hit czy kit”, „Hit Or miss”, etc., i słowa dotrzymuję. Wymyśliłem jej nazwę „Wchodzić! < — > Unikać”. W paru słowach napiszę, czego warto słuchać, co czytać, co oglądać, a co lepiej moim skromnym zdaniem ominąć, zaś pieniążki oraz czas przeznaczyć na coś pożyteczniejszego, bardziej wartościowego. Niekoniecznie będą to tytuły, które pochodzą z ostatnich dwóch tygodni. Czasami pewne dzieła, zwłaszcza filmy, docierają do mnie nierzadko ze znacznym poślizgiem. Wierzę, że znajdziecie tu coś dla siebie. A może odkryjecie, przypomnicie sobie coś, co wyleciało Wam z głowy i dzięki mnie nadrobicie braki? To byłaby dla mnie największa nagroda. No to jazda.

Wchodzić!:

 

1. Na pozycji pierwszej David Lynch i jego solowa płyta „Crazy Clown Time”. Pokręcona tak, jak jego filmy. Te najlepsze, nie „Inland Empire”😉 Słuchanie i recenzowanie było przyjemnością (tekst wkrótce się pojawi). Jest leniwy blues, ale i taka elektronika z lat 80. Teraz chyba wciąż modne jest słowo vintage, więc napiszę, że ten album jest dość bardzo vintage😉 Bywa momentami śmiesznie (efekty wokalne używane przez maestro), ale bywa i kapitalnie (numer z Karen O). Mnie Lynch tym kupił.

2. John Peel – „Margrave Of The Marshes – anonsowana już na BWM auto- i biografia nieżyjącego już mistrza mikrofonu. Genialne poczucie humoru, dystans, sporo anegdot z wewnątrz BBC, ogrom muzycznych ciekawostek, nawiązań do dzieci i Liverpoolu. Przy okazji, kiedyś jeden redaktor kłócił się ze mną, że Peel i Piotr Kaczkowski nie byli przyjaciółmi. Pani Sheila Ravenscroft, małżonka didżeja, w rozdziale napisanym przez nią już po śmierci męża, wspomina „our friend Pyotr from Warsaw”, z którym poszli na mecz Liverpoolu niedługo po tragedii na Heysel… Arcydzieło! Kupować, czytać!

3. Keith Richards – „Life” – wprawdzie jeszcze czytam, bo to cegła potężna, ale już wiem, że po tę książkę sięgnąć warto. Choćby dlatego, by przekonać się, że Keith to nie tylko pijak, narkoman i nałogowy palacz oraz wzorzec degenerata. Facet ma niesamowite poczucie humoru! Bardzo ciekawie opisuje też narodziny angielskiej sceny rockowej, która potem zawojowała Amerykę. Tę knigę, jak i wcześniejszą, w zacnej cenie z angielskiego Amazona można ściągnąć.

4. Roger Glover An The Guilty Party – „If Life Was Easy” – bardzo sympatyczna płyta basisty Deep Purple i cenionego producenta, o czym nie wszyscy pamiętają. Nadał brzmienie choćby płytom Whitesnake, Judas Priest i Nazareth. Wokalista tego ostatniego, Dan McCaferty, jest jednym z gości. Uwaga, muza nie ma nic wspólnego z Deep Purple! To rock fajnie upopowiony.

5. Wynton Marsalis & Eric Clapton – „Live From Jazz At Lincoln Center” – tutaj dłuższy opis jest zbyteczny. Dwaj giganci muzyki grają bluesy plus kawałki Erica. Uwieczniono to na CD i DVD. Gościnnie na płycie Taj Mahal. Mistrzów wspomaga Lincoln Center Orchestra.

6. Kenny Wayne Shepherd Band – „How I Go” – genialny blues rock, moim zdaniem, choć wyjadacze bluesowi narzekają, że Kenny tutaj przynudza. Mnie nic na tej płycie nie nudzi. Facet, który niedawno przekroczył 30., a karierę prowadzi już skutecznie przez chyba pół życia, gra kapitalnie, śpiewa rasowo i jest w tym ogień! Jak ktoś potrzebuje zastrzyku energii na początek dnia, niech sobie włączy „Never Lookin’ Back” i od razu będzie lepiej😉

6. Staind – „Staind” – zespół, którego słuchałem i zaraz potem o nim zapominałem. „It’s Been Awhile” cały czas mi siedzi w głowie, „Outside” też, ale nigdy Staind jakoś mnie do końca nie przekonywał. Za miękkie to było, taki rozwodniony i posłodzony rock dla mainstreamowej publiki. Nowa płyta za to jest duuuużymmm jebnięciem! Tak mocno nigdy nie grali. Nie ma hitów na miarę wymienionych przed chwilą, ale materiał jest równy.

7. John Butler Trio – „Live At Red Rocks” – CD i DVD Australijczyka, który ma żywo ma taką energię, że nie sposób usiedzieć nawet, gdy nie jest się pod sceną, tylko słucha płyty na słuchawkach! Porywające granie, które może służyć jako dźwiękowy energetyzer, podobnie jak płyta Kenny’ego Wayne’a.

8. Sixx: AM – „This Is Gonna Hurt” – nic nie boli po przesłuchaniu, no chyba, że uszy, jeśli podkręcicie potencjometr na Maksa😉 Nikki Sixx, DJ Ashba i James Michael nagrali naprawdę rasowego hard rocka, bez żadnego słodzenia. Nikkiego znają wszyscy, Ashba zarabia na trzeci filar w GUns N’ Roses, a James to rasowy wokalista sesyjny, kompozytor i producent, który w CV ma współpracę choćby ze Scorpions i Alanis Morissette.

9. Pneuma – „Apatia” – sympatii do tej płyty dawałem już wyraz na Facebooku, przy okazji zwracana uwagi na wywiad z Kubą, w którym inteligentnie i bez inkwizycyjnej zaciekłości wypowiadał się na temat Nergala. Przekaz słowny może nie do końca jest dla mnie, ale muzyka naprawdę daje radę! Gościnnie są tu m.in. Seth z Behemoth i Czesław Mozil.

10. Kolejna polska pozycja, wzruszająca mnie dziada😉 To kompilacja nagrań Kremlowskich Kurantów z okazji 25-lecia. Wybranych przez samych muzyków. Może za jakiś czas jeszcze powrócę do tego wydawnictwa w osobnym poście, jak zrobi się posucha świąteczno-noworoczna, bo warto. „Tam ta da dam” słuchałem ze wzruszeniem, bo pamiętam ten kawałek ze swoich lat szczenięcych. Wspaniała przypominajka!

11. Rzecz nowa, Miloopa – „Optica”, do której też zamierzam powrócić szerzej asap. Znakomita elektronika, świetne piosenki i znowu Roli Mosimann jako producent. Mam nadzieję, że tym razem uda się lepiej promocyjnie ograć temat niż w przypadku „Unicode”, skądinąd znakomitej pozycji. Pamiętam, że wtedy miałem wielką przyjemność rozmowy z Rolim, która w archiwach Muzyka.onet.pl powinna być.

12. Polecam film „I’m Still Here” w reżyserii Caseya Afflecka, opowiadającego o „porzuceniu” kariery aktorskiej przez Joaquina Phoenixa na rzecz zostania raperem. Oszustwo jest to doskonałe. Ogląda się ze zdziwieniem połączonym z niedowierzaniem, a nawet obrzydzeniem, bo sposób, w jaki Phoenix traktuje znajomych i przyjaciół wzorcem komunikacji międzyludzkiej nie jest. To, jak aktor „niszczy” swoją aktorską pozycję jest naprawdę niesamowite. Przekonująco Affleck pokazał jego niestabilność emocjonalną, to na pewno😉 A mina Puffa Diddy’ego w studiu nagraniowym podczas prezentacji twórczości Phoenixa warta jest wszystkich pieniędzy!

13. Świeża sprawa – fiński film „Lapońska odyseja”. Komedia obyczajowa z akcją osadzoną niedaleko miejsca zamieszkania Świętego Mikołaja, czyli Rovaniemi. Płakałem ze śmiechu i całe kino również. Przygody trzech życiowych nieudaczników napisano po prostu znakomicie. Może scenarzyści tak zwanych polskich komedii pojadą do Finlandii na jakiś dłuższy staż?! Zaszkodzić, by nie zaszkodziło. Trailer wrzuciłem niedawno na swój profil na Facebooku, daję i TUTAJ. Są tam wszyscy główni bohaterowie i można posmakować, o co chodzi. Parę ujęć krajobrazu Finlandii zimą, po prostu mnie rozłożyło.

 

 

Unikać!:

1. Czytam i słucham czasem o Eddie’m Trunku. Popełniłem nawet kiedyś na zlecenie jego skrócone bio, więc jak zapowiedziano jego książkę „Essential Hard Rock And Heavy Metal”, zasadziłem się na nią niczym nasi na Szweda pod Kricholmem i równie skutecznie zaatakowałem, skutkiem czego pozycja znajduje się na mojej półce. Niestety. Czemu? Eddie popełnił bowiem coś na kształt encyklopedii hard rocka i metalu, zawierając w niej tylko informacje, które można sobie znaleźć dzięki wujkowi Guglowi. Żadnych anegdotek, ciekawostek, śmiesznostek. Wiem, że Eddie to Amerykanin, a tam bogami hard and heavy bywali inni artyści niż w Europie, ale błagam – Tesla (którą prywatnie wysoko cenię), Kix, Riot, Night Ranger są essential!!! Litości! Rob Halford przedmowę popełnił do tego „dzieła”. To jest dobre może jako abecadło dla zaczynających znajomość z hard and heavy, ale jeśli ktoś posiadł już jakąś wiedzę w temacie, te 5 dych z okładem będą wyrzuconymi pieniędzmi.

2. Communic – „The Bottom Deep” – ostatni album norweskiego thrashowego tria rozczarował mnie strasznie. Życia nie ma na tej płycie, nuda i przewidywalność straszna. Nawet cover Overkill „In Union We Stand” nie pomaga, a ten numer akurat rozgrzewać powinien w każdym przypadku. Wiem, że nie zawsze można nagrywać „Waves Of Visual Decay”, ale „The Bottom Deep” w ogóle nagrywać się nie powinno. Wiem też, że tragedia wydarzyła się w rodzinie wokalisty przed nagraniami i być może to zdecydowało, że życie uleciało z muzyki Communic. Oby nie na zawsze. Szkoda by było tak fajnego zespołu.

3. Jako, że o szatanie co chwila była mowa w mediach za sprawą pewnego jurora, pewnego programu, postanowiłem zapoznać się z szatanem bliżej😉 W tym celu obejrzałem dokument „Speak Of The Devil”, opowiadający o Antonie Szandorze LaVeyu, autorze „Biblii satanistycznej”, ‚Satanistycznych rytuałów”, i kilku innych. Miałem kiedyś na zajęciach z „Kultury audiowizualnej w USA” pokaz reklam amerykańskich z lat 50. i 60. XX wieku. Śmiechu była kupa. Niestety, równie śmieszny jest dokument o LaVeyu. To jest właśnie coś w stylu tych reklamówek. A sonda uliczna, to już jest kuriozum potężne. Najciekawsze są fragmenty, w których LaVey wspomina pracę fotografa policyjnego. Tak, są fragmenty ceremonii i widać cycki😉 Ale to mogło robić wrażenie pół wieku temu, nie dziś. Jeżeli pożądacie wiedzy o LaVeyu w formie ruchomych obrazków, raczej szukajcie czegoś bardziej współczesnego.

4. Nie chodźcie do kina na „Dom snów”! Straszliwa nuda i sztapma w bardzo fajnej obsadzie – Daniel Craig, Rachel Weisz (chyba na planie tej produkcji tak się sobą zachwycili, że później wzięli ślub w wielkiej tajemnicy), Naomi Watts, i spod ręki Jima Sheridana. Cud, że nie zasnąłem. Pewnie dlatego, że Rachel co jakiś czas się pojawiała, a wygląda w filmie jak zawsze świetnie😉

5. Jak powyżej rada odnośnie „Niebezpiecznej metody”. Przegadane nudziarstwo, z Keirą Knightley, która chyba za wszelką cenę chciała pokazać, że stać ją na więcej niż tylko ładne wyglądanie na ekranie, dlatego przesadnie się krzywi, krzyczy i nawet zgodziła się pokazać sutek!😉 Viggo Mortensen świetny jako Freud, ale dla mnie numerem jeden był epizodzik Vincenta Cassela. On mnie na kilka minut nieco ożywił. Jeśli ktoś pasjonuje się psychologią, może będzie w stanie znieść ten film. Ja nie byłem.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: