Strona główna > Muzyka > A na plaży mi się marzy… Orange The Juice

A na plaży mi się marzy… Orange The Juice

Orange The Juice, fot. Dawid Parus

Poświęciłem w niedzielę (2.10.2011) kilkadziesiąt minut na debatę o kulturze w TVP2, choć czułem, że robię błąd straszliwy. Szczęśliwie tego dnia wydarzyło się parę miłych sytuacji, a jedną z tych „naj” było włożenie do odtwarzacza i parokrotne przesłuchanie nowego materiału zespołu Orange The Juice – „Romanian Beach”.

O debacie szkoda dużo pisać. Było mniej więcej tak, jak podczas takich spotkań dotyczących polityki. Niedzielna wprawdzie miała dotyczyć kultury, lecz odniosłem wrażenie, iż więcej w niej było polityki właśnie. Zresztą, zajrzyjcie na blog Jarka Szubrychta, który ujął rzecz całą esencjonalnie. Nic z tego programu nie wyniknęło poza zajęciem sporego czasu antenowego. Choć kultura dyskusji była wyższa od przeciętnej 😉 No i naczelna TVP Kultura jako prowadząca wykazała się asertywnością godną top menedżera wielkiej korporacji 😉 Zbigniew Hołdys podsumował debatę najlepiej, zaś Olgierd Łukaszewicz w podkoszulku z napisem – o ile dobrze dostrzegłem – „Teatr musi żyć” po niemiecku (sic!) sprawiał wrażenie, jakby rejtana miał zaraz zrobić… Generalnie rozchodzi się o to, że państwo ma dawać na kulturę.

OK., a teraz do tego, co kulturą jest. O EP-ce Orange The Juice „Romanian Beach” już pisałem, zapowiadając jej ukazanie się. Materiał już się pojawił i jest przystawką do drugiego krążka kapeli „The Messiah Is Back” (o nim zresztą też na BWM było). Z pełnowymiarowego wydawnictwa pochodzi numer tytułowy z EP-ki. Jeśli po nim przewidywać, co może znaleźć się na płycie, to jestem pełen optymizmu i ekscytacji ogromnej. Rumunia w tytule jest bardziej Karaibami, Ameryką Środkową i Południową 😉 Kawałek to twór powstały z połączenia ostrego, gitarowego czadu, z jakim OTJ chyba większości się kojarzy, ze słonecznym, wielce żwawym latynoskim graniem jazzowym. Struktura jest taka – najpierw wjeżdża w uszy czad, środek przeznaczony jest na zgrabne, nawet napisałbym zmysłowe, podrygiwanie do muzyki z Kuby czy Brazylii, a dzieło wieńczy walnięcie drugie. Upraszczam, ale wierzcie mi, że numer jest przedni! Z sześciu kawałków na EP-ce to remiksy (sztuk 3; najbardziej przypadł mi do gustu ten, który stworzył Pablutti) oraz krótkie i dość niepokojące przerywniki (sztuk 2, całkiem fajne zresztą). Gorąco namawiam do zapoznania się! Poniżej lista kompozycji.

Lista utworów:

1. Romanian Beach (off the forthcoming album „The Messiah Is Back”)
2. A Body Without A Head
3. Romanian Beach (GitBit Papilot remix)
4. Romanian Beach (Pablutti remix)
5. Something You’re Not Meant To Know
6. Romanian Beach (Halszka Nabira remix)

Kompozycji „Romanian Beach” można posłuchać na oficjalnym profilu MySpace zespołu: www.myspace.com/orangethejuice

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: