Strona główna > Muzyka, People > Cud-OFF-nie było ;)

Cud-OFF-nie było ;)

Szósty OFF Festival za nami, trzeci z moim udziałem. Grono zacnych współoglądających koncerty (i nie tylko oglądających, i nie tylko koncerty) tym razem duuuuużżżżżooo liczniejsze niż przed rokiem. Jeszcze liczniejsze grono wykonawców. Wszystkiego, co się chce, zobaczyć nie sposób, lecz tak nie mam na co narzekać. Napiszę tylko – kto nie był, na pewno niech żałuje się nie widział – Lecha Janerki, Warpaint, Gang Of Four (brzmienie po prostu fenomenalne, podobnież gitara Andy’ego Gilla), Public Image Limited (wokal Lydona pierwsza klasa), Meshuggah (zaskakująco dobre przyjęcie mieli), Kury grające „P.O.L.O.V.I.R.U.S-a”, The Jon Spencer Blues Explosion. Przyzwoicie wypadł Blonde Redhead, z tego, co udało mi się zobaczyć genialna zabawa była na Baaba Kulka,  zdążyłem na 3 minuty Anny Calvi i te trzy minuty były naprawdę fajne. Gdy zrobiło się w niedzielę jak na Glastonbury (=lunęło jak z cebra i burza była), chroniąc się przed żywiołem słuchałem Bielizny wykonującej całą płytę „Taniec lekkich goryli” i brzmiało to OK. Widziałem jeszcze więcej kapel, lecz jakoś nic nie zostało w mojej pamięci. A, Destroyer z USA ładnie grał  i oprawę  miał śliczną.

Dalej nie rozumiem, po jaką cholerę odgradzać strefę gastronomiczną (jakoś nie dostrzegłem na OFF-ie takich, którym zadymy w głowie, a ochrona chyba za coś dostała pieniądze i gdyby komuś coś głupiego wpadło do łba, np. rzucenie czymś na scenę, wystarczyłoby delikwenta wyprowadzić, pozbawić opaski i tym samym zakończyć jego uczestnictwo w imprezie).

Kompletnie nie łapię, kto wpadł na pomysł, żeby niewykorzystane bony można było oddawać następnego dnia „koło 9 rano” zwłaszcza, że mam to szczęście lub nieszczęście nie być z Katowic, a impreza właśnie się kończyła. Takie dictum zapodała mi panienka z okienka. Nie chcę myśleć, że z premedytacją ktoś to wymyślił wiedząc, że każdy nielokals, któremu  zostanie trochę bonów, ostatecznie położy lagę i nie będzie siedział do rana czekając na możliwość zwrotu paru złociszy. Pięć tysięcy luda zrobi podobnie  i zarobek robi się niemały… Nie wszystkim podobało się obrandowanie niemal każdego skrawka imprezy, mnie to nie przeszkadzało i wiem, że dzięki temu artystów mogło zagrać więcej.

Z paru rzeczy zdałem sobie też sprawę podczas OFF-u 2011:

1. Trzeba zaopatrzyć się w kalosze albo inne wodo- i błoto odporne obuwie; pałatka/peleryna też się przyda

2. Noclegi rezerwować zaraz, jak zostanie podana data imprezy. Jest taniej i ma się spokój

3. Pierwszy raz spałem w muzeum epoki Gierka, bo czymś takim jest Hotel Katowice 😉 Ale warto choćby ze względu na śniadaniowy szwedzki stół 😉 Jak znajdę chwilę, wrzucę fotkę rada „Sudety” firmy Diora, które miałem w pokoju. Niestety, nie działało 🙂

4. Katowice mają swoją Dodę, a ona ma zacny szynk z okowitą smaku obrzydliwego nieopodal terenu imprezy 😉 Wygląda na pewno niegorzej niż oryginał (katowicka Doda, nie okowita), jak śpiewa nie wiem, TEGO też nie wiem 😉 Ma pracownice miłe, co można zobaczyć na fotce fejsbukowej Jors Truli 😉 Kiełbaska z grilla miodzio! Tomuś W. z G-A, dzięki za tip! 😉

5. „WR” tym razem trafiło się żeńszczynie jednej 😉 Ależ uroczo śpiąca na zdjęciu wyglądała 😉 TeDe – podeślij 😉

6. Dobrze zrobiłem rzucając palenie, źle łamiąc się i paląc kilka podczas OFF-u (never again!)

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: