Strona główna > Muzyka, People, Show-biznes > Pati Yang i producent Hurts

Pati Yang i producent Hurts

Informacje o lżejszej muzyce na BWM nie pojawiają się często. Ale akurat ogłoszono, że na horyzoncie wyłoniła się nowa płyta artystki, którą ceniłem i cenię, Pati Yang, więc pominąć tego mi nie wypada. Wiem, że powinna już dawno zagościć notka o zbliżającym się krążku Kate Bush, o którym wspomniałem skrótowo dodając fragment piosenki, ale poczekam do momentu dokładnego posłuchania materiału jednej z moich ukochanych wokalistek wszech czasów i dopiero wtedy popełnię obszerniejszy post na BWM. Poza tym, po gran derbi jakiś taki skołowany nieco jestem 😉 Wyprawa rowerowa też nie pomaga w koncentracji, bo pokonywanie kolejnych kilometrów przez miasto opanowane przez maratończyków i chamskich strażników miejskich do męczących wielce doświadczeń należało. Ale nic to, maraton się skończył, od jutra miasto jest nasze, rowerzystów znaczy się 😉

Dość dygresji. Oto informacja o albumie Pati Yang „Wires And Sparks”, który ukaże się 17 maja 2011. Jest w niej kilka ciekawostek o artystce. Całość okraszają oficjalne fotki promocyjne, na których Pati wygląda naprawdę ślicznie. Sorry, nie mogłem się powstrzymać 😉 W końcu podobno mężczyźni wolą blondynki 😀

„Czwarty album Pati Yang to prawdziwa rewolucja – muzyczna i osobista! To płyta osobistego przełomu. Każdy album Pati Yang jest mieszanką osobistych refleksji połączonych z obserwacją świata. Jak sama mówi: „Przestałam ukrywać się za swoimi piosenkami”. „Silent Treatment” był o tym, jak ból powoduje, że granice życia i śmierci stają się płynne, a cierpienie staje się nośnikiem samym w sobie i niesie nas przez codzienność tak, że choć żyjemy, wewnątrz czujemy się martwi. „Faith Hope & Fury” była swoistym powrotem do życia i płytą o powstaniu z popiołów, o napędzie, o przetrwaniu i o tym, że dla miłości można zatracić samego siebie. „Wires And Sparks” to zbiór refleksji w pewnym sensie zamykający trylogię… Pewnego dnia obudziłam się pytając: „A gdzie jestem JA …” – wyjaśnia Pati. „Umarłam. Odżyłam. Nadal jednak nie czułam, że żyję tu i teraz. Zaczęłam pisać”.

Jest to też pierwsza od czasu „Jaszczurki” płyta, którą nagrała w Polsce. W Anglii Pati zajął się duży management, który uwierzył w jej ogromny potencjał. Big Life Management pod wodzą  Jazza Summersa ma w swojej stajni m.in. The Verve, La Roux, Badly Drawn Boy, Klaxons czy The Futureheads. Jak mówi Yang: „To właśnie „egzotyka” mojego pochodzenia, historia mojego dzieciństwa i mojego życia zafascynowała ludzi z Big Life Management, którzy zajęli się mną jako artystą”. Pati przy okazji tworzenia najnowszego albumu przyjechała do Polski odnaleźć ten kawałek siebie, który zgubiła wyjeżdżając w 2001 roku. „Zamknęłam się w pustelni w centrum Warszawy, w wielkim starym mieszkaniu w Śródmieściu, skonstruowałam studio, zaczęłam szukać w sobie odpowiedzi na pytanie: co dalej”.

Wtedy na horyzoncie pojawił się Joe Cross – producent odpowiedzialny m.in. za brzmienie zespołu Hurts. Zaczęli razem pracować nad materiałem na nową płytę. „W przeciągu miesiąca intensywnych sesji w Warszawie powstało „serce” albumu. Poczułam, że Polska dała mi niezbędną wtedy odskocznię, ale też wiedziałam, że nie zostanę tu długo. Nigdzie nie czuję się w domu. Spędziłam trochę czasu w Nowym Jorku, w Los Angeles, w Warszawie i wróciłam do Londynu”.

Pracę nad materiałem Pati i Joe kończyli w Manchesterze. „Tak jak Warszawa była inspiracją dla Joe – tak Manchester stał się inspiracją dla mnie. To nasze wyobrażenia tych miejsc, które sobie wzajemnie przedstawiliśmy, z ich muzyczną historią i ciężarem, stały się paliwem albumu”.

„Podobnie jak moje przemyślenia” – kontynuuje artystka. „Jesteśmy – jako istoty – zmaterializowaną serią doświadczeń. „Wires And Sparks” – czyli Łącza i Iskry. Komunikacja. To płyta o komunikacji, z której wytwarza się energia wszechświata, nasza własna energia”.

Przed ukazaniem się albumu Pati spędziła miesiąc w Świątyni Sivananda, ukończyła kurs nauczyciela jogi, leczenia reiki i jogi prenatalnej. „Praktyka i medytacja ratują mnie w momentach przenikliwej samotności, która jest wynikiem głębokiej nostalgii i tęsknoty za domem”.

Wszystkie doświadczenia ostatnich lat, miejsca, które odwiedziła, bariery, które sobie narzuciła złożyły się na każdy dźwięk na płycie. Najważniejsi są jednak ci, których napotkała na swojej drodze: „Ludzie, którymi się otaczam, w których się zakochuję, którzy mnie ranią i których ja ranię i kocham. Każda łza i każdy uśmiech są na wagę złota. Bez nich nie postałaby ani jedna piosenka”.

„Wires And Sparks” to wyjątkowy album. Pełen surowych brzmień, ale i pięknych melodii. Pełen ciężkich słów, ale i ciepłych wyznań. Pełen prawdziwych emocji.

Pierwszym singlem z płyty jest piosenka „Near To God”. Teledysk już wkrótce!

Reklamy
Kategorie:Muzyka, People, Show-biznes Tagi:
  1. 17/04/2011 o 8:22 pm

    Tak mi się już post factum skojarzyło, że artystka wygląda na tych zdjęciach trochę jak Diane Lane pod koniec lat 80. 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: