Strona główna > Muzyka > Stodoła płonęła

Stodoła płonęła

Zakk Wylde z pracownikami z firmy Black Label Society napakowali Stodołę do takich granic, że klub niemalże palił się od gorących głów maniakalnych fanów. Chyba nigdy w tym miejscu nie widziałem takich tłumów. Dziwić się jednak nie można. W końcu zawitał do nas jeden z najwybitniejszych gitarzystów z szeroko pojętego kręgu ciężkiego grania.

Krótko – warto było. Choćby dlatego, by zobaczyć, jak na wieśle gra mistrz. Także dlatego, by przekonać się, że Zakk ma w Polsce wielbicieli, którzy wykrzykiwali wpiekłogłosy teksty piosenek i gotowali Amerykanom tak głośne owacje po każdym numerze, że Wylde niczym King Kong walił się w geście dziękczynnym w dużą klatę. Również z tego powodu warto było do W-wy się wybrać, żeby usłyszeć miażdżące w wersji live „Fire It Up”, „Godspeed Hellbound”, „Overlord”, czy „Suicide Messiah” i zobaczyć szeroki uśmiech Johnny’ego Kelly’ego, gdy wiara odśpiewywała mu gromkie sto lat. Swoją ścieżką, ekspałkera TON widziałem w tym miejscu po raz trzeci, za każdym razem z innym pracodawcą🙂 Poza nieistniejącymi już twórcami „Bloody Kisses” również z Danzigiem.

Fajnie było usłyszeć dedykowane Dimebagowi „In This River” i zobaczyć jego podobiznę na płachtach zakrywających po cztery ściany marshalli z każdej strony. Megamiłe był patrzenie na wielce ciasno i odpowiednio eksponująco fizyczne walory odziane panie, które chyba mialy zapewniony wjazd na after party😉 Nie do końca OK było gitarowe solo. Zakk ścigał się z samym sobą, ale nie wpakował do kilkunastominutowego popisu nic, co można by zapamiętać. W dostępnym na YouTube solo z japońskiego Budokany wplecione są choćby riffy z numerów Ozzy’ego. Zbyś Zegler, którego cenię niezmiernie jako ekstraklasowego eksperta od muzy ciężkiej, twierdzi wytrwale, że brzmienie było OK. Osobiście podkręciłbym trochę wokal i zdania nie zmienię😉 Selektywność gdyby była o 10 proc. większa, też byłoby fajniej😉 Ale przeżycie z pewnością pamiętne. Dla muzyków również, co było widać po ich roześmianych twarzach i w kingkongowym waleniu się w klatę🙂 Wojtkowi Hoffmanowi z Turbo, który stał nieopodal, chyba także się podobało🙂

Kilka godzin przed koncertem posilałem się w bliskim Stodoły chińczyku. Wparowali do niego wszyscy z BLS poza Zakkiem. Anglojęzyczne menu jeszcze udało im się wytargować od miłej pani, ale niestety możliwości płatności kartą kredytową już nie😉 Tak więc oddalili się zniesmaczeni. Czy udało im się posilić gdzieś indziej, nie wiem. Ale jeśli taki koncert zagrali na głodno, to boję się nawet myśleć, jak łoją z pełnym żołądkiem😉 Jeszcze jedno – w niedawnym wywiadzie Zakk zapewniał mnie, że nie tyka nawet piwa. Tymczasem w Stodole bynajmniej od niego nie stronił…

Poniżej wreszcie newsik dotyczący kolejnej plyty Orange The Juice. Nadesłał jak zwykle niezawodny w tej materii Daniel Naborowski. Zdjątko wykonał Dawid Parus.

Orange The Juice w Oparach Absurdu

Grupa Orange The Juice wraz z fotografem Dawidem Parusem przygotowała nowe zdjęcia, które będą towarzyszyły promocji drugiej płyty zespołu, zatytułowanej „The Messiah Is Back”. Sesja zdjęciowa odbyła się na przełomie lutego i marca w klubie „W Oparach Absurdu”, mieszczącym się na warszawskiej Pradze.

Fotoreporter, który ma za sobą współpracę m.in. z dziennikiem „Polska: The Times”, czy z warszawskimi agencjami fotograficznymi: Mazur i Medium. Dawid ma na koncie także kooperację z warszawskim UNICEF-em, organizacją promocji miasta City Doping Warszawa, a także publikacje w miesięczniku „PULP”. Jest również laureatem kilku konkursów fotograficznych, m.in. „ANTY-Moda” organizowanym przez Antyradio i Akademie Fotografii, „Foto Walki”, czy „Brzmienia muzyki”.

Miejscem sesji był jeden z najbardziej awangardowych warszawskich klubów,  „W Oparach Absurdu”. – Wybraliśmy Opary, ponieważ ten klub doskonale oddaje charakter naszej twórczości. Już sama nazwa chyba mówi za siebie – komentuje Dawid Lewandowski, gitarzysta Orange The Juice. – Zarówno miejsce, jak i jego klimat w pełni zaspokoiłnasze oczekiwania – dodaje.

Przypomnijmy, iż Orange The Juice jest w trakcie nagrywania drugiego albumu. Zespół zakończył drugi etap procesu rejestracji nowego krążka, którym było nagranie sekcji dętej: trąbek, saksofonów, klarnetu i tuby. W procesie tym zespół został wsparty przez trzech dodatkowych muzyków powiązanych m.in. z formacją The Transgress. Za nagranie tej części albumu odpowiadał także Piotr „Falko” Rychlec, znany ze współpracy choćby z Justyną Steczkowską, Stanisławem Sojką, Matragona, Tolhajami, czy Zbigniewem Hołdysem.

Na tej stronie zamieszczono kilka krótkich filmów dokumentujących pierwszy etap rejestracji albumu.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: