Strona główna > Film, Muzyka, People > Zakk Wylde & „serialowa tragedia”

Zakk Wylde & „serialowa tragedia”

Znów szybkie wejście. Tym razem muzyczno-fimowe, a ściślej muzyczno-serialowe. Na początek pochwalę się. Wywiad z Zakkiem Wylde’em, przeprowadzony przed koncertem Black Label Society, a który delikatnie zajawiałem na BWM jakiś czas temu, znalazł swój dom w serwisie Era Music Garden (thx JS!) i można go przeczytać na tej stronie. Mam nadzieję, że znajdę się na tym koncercie, bo chciałbym mistrza zobaczyć w akcji po raz pierwszy. Nie wiem, jak to możliwe, ale tak właśnie jest😉

Z tego, co nie ma w tekście – zanim jeden z menedżerów (jak mniemam) połączył mnie z Zakkiem, dał mnie na „hold” i sam wykręcił numer do hotelu, w którym stacjonował Amerykanin. Miałem okazję posłuchać ich kilkuminutowej rozmowy. Wylde traktował faceta jak najlepszego kumpla. Luźna gadka typu: „Co tam słychać bracie?”, „Jak ci mija dzień, bo mi zajebiście?”. Po czym menedżer powiedział, że czeka na Zakka dziennikarz z Polski i żeby pogadał z nim przez 20 minut. Mistrz na to „sure” i „what’s name of the guy?”, po czym zwrócił się swoim mocnym i charakterystycznie zachrypniętym głosem już bezpośrednio do mnie moim międzynarodowym imieniem Les pozdrawiając i pytając: „Are you OK today, brother?”. Rozluźniłem się już maksymalnie, a rozmowa poszła gładko i miło. Odniosłem wrażenie, że Zakk lekko się wkurzył, gdy menedżer wpakował się między nas w 18 minucie mówiąc, że mogę zadać jeszcze jedno pytanie. Guzik! Zadałem dwa J Zakk Wylde to nie tylko wielki gitarzysta, lecz również kapitalny facet. Nie dziwi mnie, że zaszedł tak daleko i że „Stodołę” z Black Label Society wyprzedał.

 

Iced Earth chyba aż takiego wyniku sprzedażowego nie osiągnie, choć zaproszenie ich do Polski nie jest głupim pomysłem. Żona Matta Barlowa dała mu do zrozumienia, że chciałaby bardzo, aby pomógł jej w wychowywaniu dzieci, więc najbliższe tournée zespołu będzie ostatnim (przynajmniej na jakiś czas = dopóki dzieci nie podrosną) z jego udziałem.

 

Kazik Staszewski chyba do dziś przeżywa nie najwspanialszą współpracę z „GW” skoro dziennikarza tejże przy pomocy prawników (!) zmusił do usunięcia ze strony fragmentu tekstu „Konsumenta” i jeszcze domaga się części dochodów (!) za jego wykorzystanie. Zdziwiony byłem niepomiernie, że takiego artystę stać na coś takiego. Dziennikarz miał swoje 15 minut sławy, choć nie wiem, czy o coś takiego mu chodziło.

 

Ale co tam Kazik i dziennikarz. Małgorzata Kożuchowska odchodzi z „M jak miłość”! Nie ma chyba serwisu, który by o tym nie napisał i nie zacytował opasłego oświadczenia gwiazdy. Mnie fascynuje, jak to możliwe, że serial, w którym ledwie kilka osób może o sobie z czystym sumieniem powiedzieć, iż są aktorami, osiągnął taką popularność. Drewnianość większości jest nieprawdopodobna do tego stopnia, że aż przyciąga przed telewizory, by obejrzeć to kuriozum. Gdyby nie mistrzowie Witold Pyrkosz i Teresa Lipowska byłoby bardzo źle. Pomijam już fakt, że w polskich filmach i serialach ledwo słychać, co aktorzy mówią. Zapewniam, słuch mam dobry i papier na to mam. W USA, jak ostatnio trafnie zaobserwował mój znajomy, jest masa znakomitych seriali i dużo mniej sensownych filmów kinowych. A w amerykańskich serialach, nawet jeśli opowiadają taką sobie historię, słychać wszystko świetnie, a aktorzy (zwłaszcza dziecięcy), są megaprofesjonalni. W „Breaking Bad” nie znam żadnego nazwiska z obsady, niewiele więcej w „Nip / Tuck„, kilka w „Sons Of Anarchy” i „Dexterze”, ale te produkcje ogląda się siedząc jak na szpilkach! Zastanawia mnie jedno – po tzw. transformacji na ślepo konsumowało się wzorce amerykańskie w mediach i show-biznesie (zakładam, że takowy w Polsce istnieje). Czemu więc nie skopiowano wzorców na stworzenie znakomitych seriali? Co gorsza, u nas idzie to w kierunku żenującej telenowelowatości. Wczoraj zdecydowałem się obejrzeć „Instynkt”, bo przeczytałem, że reżyseruje go Patryk Vega, twórca „Pitbulla”, jednego z najlepszych polskich seriali w historii. To, co zobaczyłem, było tak tragicznie nędzne, nijakie, pozbawione dreszczyka (serial jest kryminalny), że aż mi się przykro zrobiło. A „kreacja” Danuty Stenki… Dżizaz! Unikajcie jak ognia!

 

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: