Strona główna > Muzyka > Dobre rady wujka Blizta

Dobre rady wujka Blizta

Kilka dni temu miałem przyjemność po raz kolejny pogadać z Bobbym „Blitzem” Ellsworthem z Overkill, w związku z ich wizytą w Polsce 13 marca 2011. Zagrają w „Stodole” obok Destruction (z polskim bębniarzem w składzie) i Heathen. Zapowiada się więc niezły thrash fest😉 Imprezę organizuje agencja Go-Ahead, której niniejszym dzięki składam za zaaranżowanie rozmowy.

Muszę tam być, bo do tej pory Overkill widziałem na żywo przez jakieś 10 minut na „Metalmanii 2008”. Dłużej nie mogłem, bo musiałem mknąć za kulisy gadać z Dave’em Mustaine’em. Ale to 10 minut to było coś! „Rotten To The Core” się wśród nich znalazł, to pamiętam. Blitz człowiekiem przemiłym jest i niegłupim. Pełny zapis rozmowy z nim niebawem na stronach Muzyka.onet.pl. Na BWM na zachętę wspomnienia Bobby’ego z 1987 roku i rady dla tych, którzy chcą być w show-biznesie. Enjoy!

Pierwszy raz zagraliście w Polsce jeszcze w czasach komunistycznych, w kwietniu 1987 roku. Z tego, co wiem, mieliście wtedy wątpliwą przyjemność zostania zatrzymanymi przez Milicję Obywatelską. Pamiętasz to zdarzenie?

BOBBY „BLITZ” ELLSWORTH:  Oczywiście! [śmiech] Jak mógłbym coś takiego zapomnieć. Aczkolwiek mi udało się uniknąć zatrzymania w Katowicach. D.D. i Bobby Gustafson mieli wtedy do czynienia z waszą ówczesną policją. Co nie znaczy, że mi nie przytrafiło się w Polsce nic nietypowego [śmiech]. W 1987 roku zarówno pod względem muzycznym, jak i politycznym wszystko wyglądało inaczej. Dla mnie jako Amerykanina wizyta w komunistycznym kraju, zaprezentowanie w nim naszej muzyki, to było naprawdę nie byle jakie przeżycie. Miałem odczucie, jakbyśmy dokonywali czegoś przełomowego. Wiem, że Metallica była u was w 1987 roku kilka miesięcy przed nami. Niczego to jednak nie zmienia w moim postrzeganiu pierwszej wizyty Overkill w Polsce.

Czy coś podobnego, jak wtedy w Polsce, zdarzyło wam się w jakimś innym niedemokratycznym kraju?

Chyba nie. Ale pamiętam, że w czasie tamtej trasy koncertowej wylądowałem w jakimś barze, niedługo po tym, jak przekroczyliśmy granicę z Polską. Podeszło do mnie kilku facetów. Chyba byli to jacyś oficjele. Kazali mi wymienić dolary na polskie pieniądze. Mówili, że jeśli będziemy potrzebować więcej, mamy przyjść do nich, a nie kupować na czarnym rynku. Nagle okazało się, że w kieszeniach mam masę waszej waluty. Wiedziałem, że będziemy w Polsce ledwie kilka dni, więc zacząłem stawiać drinki każdemu, kto był w barze [śmiech]. Ale to jeszcze nie koniec. Jak już wyszedłem, czekała na mnie wasza policja. Najwidoczniej ktoś z baru zadzwonił i powiedział, że jest tu taki koleś, który ma kupę kasy i wszystkim stawia. No i musiałem pokonać następny odcinek podróży po Polsce w policyjnym samochodzie [śmiech]. Dało się wytrzymać. Tylko raz mnie uderzyli [śmiech].

Jak widzisz, nie udało mi się uniknąć spotkania z waszymi ówczesnymi stróżami prawa. To było w 1987 roku, czyli wieki temu. Jestem zbudowany wiedząc, że tak wiele zmieniło się w twoim kraju od tamtej pory. A wiem to, bo Overkill dość regularnie nawiedza Polskę. I lubi nawiedzać!

[…]

Wraz z D.D. jesteś odpowiedzialny za wszystkie decyzje dotyczące Overkill, zarówno dotyczące biznesu, koncertów, jak i zarządzania zespołem. Rządzicie długo. Jakiej najcenniejszej rzeczy dotyczącej funkcjonowania w show-biznesie nauczyłeś się przez ponad 25 lat?

Moje podejście do kwestii biznesowych jest od dawna takie samo. Niezwykle ważne jest, aby wszyscy decydenci w zespole mówili tym samym głosem. Bo, na przykład, dwa głosy są zawsze silniejsze niż jeden. Gdy po obu stronach istnieje podejście typu: „Ja chcę tego, co on”, wszystkie podjęte decyzje wydają się silniejsze, ważniejsze. Na pewno to pomogło Overkill przetrwać tyle lat. Nigdy nie zdarzyło się tak, że byliśmy z D.D. na spotkaniu z ludźmi z wytwórni i on mówił: „Ja chcę A”, a ja na to: „A ja chcę B”. Zawsze chcieliśmy tego samego. Sądzę, że ta nasza pewność wiele nam dała w relacjach z wytwórniami.

Kluczową sprawą jest też otaczanie się ludźmi, którym ufasz. Staraj się znaleźć prawnika, który wytłumaczy ci uczciwie, co jest napisane w kontrakcie i dobrze się zastanów zanim go podpiszesz. Wybieraj tylko takie agencje menedżerskie i koncertowe, które mają odpowiednią reputację i dorobek. Wtedy będziesz miał szansę na rozwój i sukces. No i trzeba do wszystkiego podchodzić profesjonalnie. W latach 90. zaczęliśmy się na dobre zajmować wszystkimi sprawami Overkill i wtedy tak naprawdę wszystkiego się nauczyliśmy. Ta nauka procentuje do dziś.

Kategorie:Muzyka Tags:
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: