Strona główna > Muzyka, People > On your knees…

On your knees…

…You shall be, on your knees, cos I want to – śpiewał Blackie Lawless w otwierającym drugi koncert WASP w Krakowie słynnym numerze z kapitalnej pierwszej płyty. Płyty, która ukazała się w sierpniu 1984 roku. Ponad 26 lat temu. Nie bez powodu piszę o tym, ponieważ najwyraźniej pan Steven Duren, znany wszem i wobec jako Blackie Lawless, najwyraźniej zapomniał, że czasy, w których wypełniał kilkunastotysięczne hale i sprzedawał miliony płyt już nie wrócą. Tak, jak kilkanaście miesięcy temu przechadzał się po scenie z miną zarozumiałej primadonny, której chorych wymagań nie spełniono, patrzył złowrogo na około 300, może 350 osób, które przybyły do klubu „Kwadrat”. Ponoć za sceną, jak wyjawił jeden z pracujących przy koncercie, zachowywał się, cytuję, jak „zarozumiały buc”, popijając Jacka Danielsa.

 

Złowrogo to mogli patrzyć na Blackiego przykład ci, którzy przyjechali na koncert z Czech, a musieli zwijać manatki po około 75 minutach! Zwłaszcza, że dojazd do Krakowa w sobotę do najłatwiejszych i najbezpieczniejszych nie należał. Lista utworów faktycznie fajna, dużo staroci, chyba tylko dwie lub trzy piosenki z niezłego krążka „Babylon”, cover „The Real Me”, kilka numerów z jedynki, dwójki, z Karmazynowego Idola bodajże tylko jeden, „The Idol”. Większość ilustrowana prezentowanymi na monitorach wideoklipami, kręconymi w czasach, gdy WASP na taką formę promocji mógł sobie pozwolić, pakując w produkcje niemało pieniędzy i okraszając je obecnością atrakcyjnych pań („Blind In Texas” był w krótszej wersji, bez słynnego gestu w wykonaniu ZZ Top). Mojego ukochanego „The Flame” się nie doczekałem. Liczyłem na jakieś niespodzianki, na przykład „Forever Free”. Nic z tego. Generalnie, marzył mi się taki powalający koncert, jaki zapisano na świetnej płycie live „Double Live Assassins”. Coś mi się widzi, że się już nie doczekam. Chyba, że Lawless na jakąś terapię przywracającą skromność i pokorę zaliczy.

 

 

Wbrew tekstowi refrenu „On Your Knees” na kolana nie padłem, choć setlista obecnej europejskiej trasy, śledzona przeze mnie dość pilnie na różnych stronach, zapowiadała się interesująco i w sumie nie zawiodła. Głos Blackiego także wciąż nie do zdarcia. Brzmienie bardzo w porządku. Jednakże miałem, i sądzę, że nie tylko ja, wrażenie roboty odwalonej na pół gwizdka, najmniejszym możliwym kosztem. Przez lidera rzecz jasna, który rządzi i dzieli. Pozostali muzycy dali z siebie całkiem sporo i mieli odwagę uśmiechać się do ludzi! Tak, panie Lawless, to naprawdę jest zauważalne i doceniane. Ludzi może nie było dużo, ale reagowali naprawdę żywiołowo. Na nich narzekać z pewnością nie można. Można choćby, poza zachowaniem Blackiego, na chore ceny merchandise’u. Nie wiem, kto je wymyślił, ale o ile pamiętam, Metallica miała tańsze koszulki w 2008 roku. Za to piwo w „Kwadracie” staniało o dwa zety ;))) Może mój wpis sprzed kilku miesięcy jakoś się do tego przyczynił ;))

 

 

Ponarzekałem, więc teraz pochwalę. Supportujący zespół z Brazylii Shadowside. Oczywiście przed koncertem zrobiłem szybkie rozeznanie w sieci, posłuchałem, obejrzałem nowy wideoklip i zachwycony wcale nie byłem. Na żywo jednak Shadowside ma sporą moc rażenia, a wokalistka Dani Nolden wokalnie i pod względem zachowania na scenie jest świetna. No dobra, wizualnie też niczego jej nie brakuje, nie będę udawał, że tylko jej słuchałem ;)) Kwartet z Brazylii ma w sobie pasję tworzenia i występowania, potrafi ją też przekazać ze sceny fanom, zarazić ich chęcią do zabawy. W „Kwadracie” publika przyjęła Shadowside naprawdę ciepło, co zespół docenił, zapewniając, że na trasie do tej pory taka owacja mu się nie zdarzyła. Na razie mają na koncie dwie płyty, stylistycznie głównie hardrockowe, lecz podczas koncertu zagrali numery, które były mocno thrashowe. Zobaczymy, co będzie z nimi dalej. Kontrakt zagraniczny mają, trasa z WASP, pod względem towarzyskim pewnie nie do końca doskonała ze względu na Blackiego, powinna im pomóc. Nawet jeśli komuś muza Shadowside niespecjalnie się spodobała, musiał docenić to, że to są fajni ludzie, z fajną energią, których – co było widać – szczerze cieszyło to, iż mogą zagrać w Polsce. W Warszawie ponoć miała być lepsza frekwencja (info od Tomka z KnockOut Productions). Ciekawy jestem, czy czasowo było tak samo i czy Lawless podobnie gwiazdorzył? I ile było nastoletnich fanek w tapirach stylizowanych na panny na przykład z klipu „L.O.V.E. Machine” ;)) Bo Krakowie zaobserwowałem kilka😉

 

Taka była, w 90 procentach, setlista WASP z Krakowa:

On Your Knees

The Real Me

L.O.V.E. Machine

Crazy

Live To Die Another Day

Wild Child

The Idol

I Wanna Be Somebody

Bis:

Heaven’s Hung In Black

Blind In Texas

 

Wkrótce, wiem, że obiecuję to po raz kolejny, drugi odcinek Outsiters, a w nim zapowiadane przeze mnie wrażenia po przesłuchaniu płyt polskich zespołów Vintage, Venflon, Wieże Fabryk, plus zagraniczne Calm Hatchery i coś tam jeszcze. Przygotuję, jeśli czas pozwoli, kilka takich odcinków, aby kilku wiernych followersów „Buszującego …” miało co czytać, wylegując się po świątecznym obżarstwie ;)) I nie zapomnijcie w Wigilię wypić kieliszeczek za Lemmy‚ego! Maestro rock and rolla skończy tego dnia 65 lat.

 

Last but not the least – wreszcie miałem okazję poznać osobiście Adama Jędrysika, fotografa koncertowego, którego fotki pewnie widzieliście setki razy, nie zdając sobie sprawy, że to jego ;)) Przyjechał z Katowic służbowo, pstrykał dla pewnego magazynu, ale część efektów jego pracy oraz wrażenia z koncertu możecie przeczytać na  blogu Adama. Polecam! Szczególnie zdjęcia, bo moje robione telefonem za piękne nie są ;))

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: