Strona główna > Muzyka, People, Show-biznes > Life as I know it

Life as I know it

 

Pamiętacie „Dynastię”? Kilkanaście lat temu sam zasiadałem przez szklanym pudłem, aby zobaczyć te posiadłości, samochody, przepych, blichtr, bogactwo, jakiego przeciętny zjadacz chleba w tym kraju nie doświadczy nigdy. Wyobraźcie sobie taką mikro-Dynastię z muzykiem rockowym w roli głównej. Akcja osadzona w posiadłości w Arizonie, może nie zwalającej z nóg, bo trochę seriali się przez tych naście lat naoglądaliśmy, lecz z pewnością będącej w sferze marzeń nawet nieźle zarabiających Amerykanów. Tytuł postu to zarazem tytuł reality-show Breta Michaelsa. Po otarciu się o śmierć facet po prostu nie schodzi z radaru zainteresowania mediów, a że w show-bizie jest sporo lat, nie ma mózgu przeżartego kompletnie przez dragi, postanowił zainteresowanie swoją osobą wykorzystać i zrobić na tym biznes. W roli głównej oczywiście wokalista Poison, hojnie wyposażona przez naturę jego konkubina oraz dwie córki.

 

Nie piszę o tym dlatego, że dzieje się tam nie wiadomo co. Poszukiwacze cycków i „momentów” nic, albo prawie nic, dla siebie nie znajdą. Wspominam o „Life as I know it” dlatego, że jest to mistrzowski pokaz programu, którym można zarazić miliony. Bo jest niczym kino familijne, słodkawe, szyte na miarę, z maleńkimi nieporozumieniami, lecz nie kończącymi się rzucaniem w siebie talerzami bądź wyzwiskami. Są rozterki ojca rockmana, który swoje już się naszalał i obecnie ciężko mu jest opuścić rodzinę i pojechać w trasę. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z nie byle jakim rockmanem. Bret osiągnął kolosalny sukces komercyjny i umiejętnie go wykorzystał. Kiedy piszę, że jedzie na trasę, to nie wsiada do vana, lecz do prywatnego suv-a, który zawozi go na pobliskie lotnisko, na którym czeka prywatny odrzutowiec. Gdy już doleci na miejsce koncertu, czeka na niego potężny nightliner odpowiednio obrandowany. Jeśli Bretowi zatęskni się za rodziną, nic prostszego. Telefon, kochani przylećcie dziś do Pensylwanii, i za parę godzin cała czwórka pada sobie w ramiona. Domem oczywiście zajmuje się gosposia wybrana w starannym castingu, a kilkanaście osób czuwa, by firma Michaels Entertainment działała na pełnych obrotach. Trzeba przyznać, że Bret ma nosa do współpracowników. Asystentka ds. mediów załatwiła mu w Nowym Jorku tyle wywiadów, że aż mu się oczy wielkie zrobiły. Facetowi trzeba oddać, że jest inteligentny, elokwentny, ma wielki szacunek dla swoich fanów (głównie fanek) i zawsze znajdzie dla nich czas. Podobnie, jak dla dzieci cierpiących na cukrzycę, którą sam ma. Kiedy odwiedza je w szpitalu lukru nie ma. Jest ktoś, któremu szczerze zależy na poprawie losu tych, którzy mają o wiele mniejsze możliwości od niego. „Life as I know it”, jak napisałem, to ubranko szyte na miarę i bezpieczne, ale całkiem nieźle się na nie patrzy. Polecam poszperać na Vimeo.com. Tam znalazłem dobroczyńcę, który updateuje wszystko na bieżąco.

 

Bret to gość mający niezgorszy talent do pisania piosenek, lecz z pewnością nie gigant. Jak widać w USA ktoś taki może opływać w dostatki, wieść ciekawe, pełne rozmaitych doświadczeń życie, jeśli w miarę często i właściwie używa mózgu. Ciekawe, czy w Polsce zdarzy się w przewidywalnej przyszłości podobny reality-show z jakimś rockmanem w roli głównej? Wiele bym dał, aby zobaczyć, jak na co dzień prowadzi się na przykład Titus 😉

 

Reklamy
  1. 23/11/2010 o 10:39 am

    Ten koleś to wokalista Poison, kapeli która była mega-gwiazdą w USA w latach 80-tych, wypełniali wielkie areny i sprzedali pewnie ze 20 milionów płyt;)
    Z tym co jest w Polsce nawet nie ma co porównywać, ale myślę że byli tam takim odpowiednikiem naszej IRY;)))

    • 23/11/2010 o 2:51 pm

      Pamiętam to doskonale, bo byłem fanem również takiego grania 🙂 W filmie, fatalnym, „Decline Of The Western Civilization” razem z C.C. mówią, że największy tłum dla jakiego grali to 133 tysiące, czyli więcej niż nieźle 🙂 W latach 90. i na początku XXI wieku gość działał jakby na drugim planie i widać, że nauczył się biznesu. Teraz ma po raz kolejny swoje 15 minut sławy 🙂 Szacunek! \m/

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: