Strona główna > Literatura, Muzyka > Transgresja oniryczna

Transgresja oniryczna

Ode mnie na razie tylko krótkie refleksje książkowe. Muzyczny news, jak zwykle w przypadku tego wykonawcy, dostarczył niezawodny Daniel Naborowski. Lekturę oraz materia dźwiękowy jak najbardziej polecam. Zwracam się też z pytaniem o opinię do tych, którzy słyszeli już nowy materiał Mojej Adrenaliny. Jakieś strzępy informacyjne pełne zachwytów do mnie docierały, i docierają, lecz konkretów odnośnie wydania zero. Od „Nietoleruje – bije” minęło ponad sześć lat. A zespół przypomniał mi fąfel postem Facebookowym z materiałem z pewnej stacji, w której profesjonalizm, co widać na tym obrazku, jest czymś „oczywistym” 🙂 Rafał syn znanej dziennikarki Alicji oraz Karol Ludew się wypowiadają, zespół gra też w studiu. Zobaczyć polecam tym, którzy nie odwiedzają mojego profilu na FB.

Oto newsik od Daniela:

Oniryzm od The Transgress

Grupa  The Transgress zakończyła prace nad okładką do debiutanckiego albumu. Krążek zatytułowany „Oneirism op. 1” ukaże się nakładem sopockiej Soliton Records oraz amerykańskiej wytwórni Ropeadope.

Autorem okładki jest Piotr Lewandowski, absolwent Akademii Sztuk Pięknych z Krakowa. Uczestnik kilkunastu wystaw m.in. w Mus’e du Petit Format w Belgii. Kreatywnym składem graficznym całości krążka zajęła się Iwona Duczmal, dyrektor artystyczny jednej z pomorskich agencji reklamowych.

 

Debiut płytowy The Transgress trafi do sprzedaży cyfrowej na całym świecie 16 listopada, dzięki kontraktowi z amerykańska wytwórnią Ropeadope. Tym samym grupa, jako jedyny zespól z Polski trafiła pod skrzydła wydawcy, który ma na swoim koncie współprace z takimi wykonawcami, jak: Medeski Martin & Wood, Tin Hat Trio, Sex Mob, Critters Buggin, czy Jazzanowa.

Polski wydawca „Oneirism op. 1”, oficyna Soliton, znana jest ze współpracy z Leszkiem Możdżerem, Januszem Mackiewiczem, Piotrem Lemańczykiem, czy grupą Bernarda Maseli: The Globetrotters. W tym roku krążek Dominika Bukowskiego „Vice Versa” wydany przez Soliton był nominowany do nagrody Fryderyk 2009 w kategorii „Najlepszy album jazzowy”. Wersja CD płyty The Transgress będzie zawierała dodatkowy remiks autorstwa grupy Gitbit Papilot, jednego z najbardziej twórczych kolektywów remikserskich, w Polsce znanego ze współpracy m.in. z grupą Hey, czy Fisz Emade.

The Transgress, to młodociany twór polskich instrumentalistów, których sprowokował do szeroko pojętych działań muzycznych Marcin A. Steczkowski – muzyk wywodzący się z mocno akustycznej alternatywy, związany m.in. z zespołem Orange The Juice. Obecny skład The Transgress stanowią: Piotrek Cebula – skrzypce;  Michał Zaborski – altówka; Erwin Zebro – trąbka, flugelhorn; Maciek Kosztyla – saksofony, klarnety, flet; Marcin Yadah – kontrabas; Grzesiek Masłowski – bębny oraz sam twórca Marcin A. Steczkowski.

Grupa jest laureatem Fundacji Rozwoju Młodych Talentów Artystycznych FERMATA wspierającej wybitnie uzdolnionych młodych artystów wszystkich dziedzin sztuki. Dzięki wsparciu FERMATY, The Transgress zarejestrował debiutancki album, przynoszący sporą dawkę alternatywnych (?) utworów, nagranych z udziałem instrumentarium kojarzonego z muzyką klasyczną. Muzyki grupy z nadchodzącej płyty można posłuchać na oficjalnym profilu MySpace zespołu.

The Transgress miało możliwość występu w Sali Kongresowej w Warszawie, w ramach imprezy Blues Rock Jazz Warsaw Festiwal, przed amerykańskim trio jazzowym: Medeski Martin & Wood. Grupa brała także udział w zeszłorocznej edycji prestiżowego Tzadik Poznan Festiwal.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Kiedy powiedziałem przyjacielowi memu, że zacząłem czytać książkę Moniki Szwai „Zapiski stanu poważnego”, zapytał mnie żartobliwie, czy chcę poznać język wroga 🙂 Autorka ponoć jest sztandarową postacią tak zwanej literatury kobiecej. Piszę „ponoć”, ponieważ na podziałach literackich się nie znam i mało mnie one interesują. Dla mnie jest po prostu literatura. Gdy buszuję po mojej świetnie zaopatrzonej bibliotece osiedlowej przy ul. Siemaszki w Krakowie (polecam miejscowym, jeśli nie mają za daleko), bywa tak, że nie wiem, na co się zdecydować. Stoję sobie przed regałami najpierw z literaturą polską, a jeśli na nich niczego nie znajdę, przenoszę się do literatury zagranicznej i gapię się na grzbiety w poszukiwaniu impulsu do wypożyczenia. Na „Zapiski stanu poważnego” natrafiłem w trakcie procesu studiowania morfologii grzbietów polskich tytułów. Następnie zaciekawiło mnie, że pisarka była – a może wciąż jest, nie pamiętam – dziennikarką telewizyjną. A lubię czytać książki napisane przez ludzi, którzy reprezentują fach, z którym sam wciąż mam do czynienia, ale w medium, z którym bliższej styczności nie miałem i o którym chętnie bym się czegoś więcej dowiedział. Pod tym kątem „Zapiski stanu poważnego” spełniły moje oczekiwania w 100 procentach. Z wielkim zaciekawieniem czytałem opisy przygotowywania reportaży telewizyjnych przez Wiktorynę Sokołowską, bohaterkę książki, a także fragmenty związane z organizacją transmisji z lokalnego finału WOŚP. Czyta się szybko, bezboleśnie. Fajnym językiem jest to napisane, nie brakuje humoru. Historyjka sama w sobie kojarzy mi się z tekstem „Wpadki” TSA 🙂 Tylko, że w odniesieniu do dojrzałej, inteligentnej i niezależnej kobiety, której pasją jest praca w telewizji i która trochę buja w obłokach i nie za bardzo ze sprawami finansowymi i bankowymi stoi 🙂 Wpadło jej się podczas zabawy, usuwać ciąży się nie chce, sprawdza się tylko, kto tatą jest i dalej historia toczy się w sposób niezbyt pogmatwany. Sporo wątków morskich, rybnych jest, bo akcja osadzona jest nad morzem polskim. A ten miłosny, ciągnący się przez większą część powieści, to z powodzeniem można by sfilmować i jakiś fajny serial z tego zrobić. Choć polski fajny serial to niemalże oksymoron („Pitbull” to jedyny wyjątek). Przyjaciel polecił mi ostatnio dwa amerykańskie seriale, o których wcześniej nie wiedziałem nic. Jak je obejrzałem to padłem na kolana. Polecam Breaking Bad i „Nip / Tuck”. Ten drugi jest o chirurgach plastycznych, więc ostrzegam, że się dzieje i krwi oraz mięcha jest niemało. „BB” są bodajże trzy sezony, „N&T” chyba dwa, lecz pewności nie mam. Na pewno jeszcze o tych serialach kiedyś napiszę 🙂 Bądźcie czujni, zaglądajcie tu regularnie 🙂

 

W następnym wejściu o „Pathogen” Made Of Hate, bo Mike’owi obiecałem, a być może także o płycie funkowej, którą nagrał kolega mój, znany kiedyś dziennikarz muzyczny z prywatnej stacji telewizyjnej. Czekam tylko na materiały zdjęciowe, newsa i zgodę na zamieszczenie jednej piosenki na blogu. To chyba byłaby światowa premiera 😉 Ziściłaby się tym samym przepowiednia z Mashable o tym, że wkrótce wszystkie media będą social 🙂

 

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: