Strona główna > Muzyka > Easily aMused

Easily aMused

Coke Live staje się coraz bardziej gitarowym festiwalem, i dobrze. Troszkę czarnej muzyki, która miała w założeniach dominować na imprezie, jeszcze pozostało w programie, ale rock ma się na niej coraz lepiej i coraz większe rockowe nazwy w Krakowie się pojawiają. Publiczność dopisuje z każdym rokiem, aczkolwiek nie wydaje mi się, by w tym roku było jej aż 45 tys. na dwóch dniach, jak dumnie głoszą organizatorzy. Faktem jest, że teren, na którym od kilku lat odbywa się Coke Live staje się za mały. W wydzielonej strefie gastronomicznej znalezienie wolnego miejsca było sporym wyczynem. Rzecz jasna jak to na polskich imprezach, z piwem nie można było się oddalić poza wyznaczony prostokąt gastro, czego nie pojmuję i nigdy nie pojmę.

Zestaw tegorocznych wykonawców nie powalał. Z powodu redukcji budżetowej zdecydowałem się na dzień drugi i ostatni, który zamykał Muse, zespół, który dzięki radzie pewnego znajomego, mam okazję śledzić od ponad 10 lat, zanim jeszcze przyszły zaszczyty, koncerty na Wembley i pierwsze miejsca na listach. Wcześniej postanowiłem obejrzeć koncert The Big Pink, którego płyta „A Brief History Of Love” spodobała mi się. Występ niezły, choć przez pierwszych kilka kawałków nagłośnienie było fatalne i poza perkusją niewiele było słychać. A azjatyckiej urody bębniarka z ostrym makijażem (w body i podartych czarnych pończochach, co ukazało się oczom fanów przy pożegnaniu) okładała zestaw bardzo mocno. Muzycy byli najwyraźniej zaskoczeni dość sporą frekwencją pod sceną i pozytywnymi reakcjami, dziękowali serdecznie za owacje, zapewniali, że przyjadą, jeśli tylko będziemy chcieli ich oglądać… Słodzenia jeszcze trochę było, a koncert zakończyli chyba największym hitem z ostatniego krążka „Dominos”. Przez cały występ The Big Pink miałem wrażenie, że duży festiwal na wolnym powietrzu przy tysiącach ludzi, to nie jest dla nich idealne środowisko. Taka muzyka lepiej sprawdza się w klubie, przy delikatnym świetle. Jestem pewny, że jeśli wystąpią u nas w dobrym, średniej wielkości klubie będą czuć się lepiej i lepiej będzie im się grało.

Panic At The Disco pominąłem celowo, został więc tylko jeden występ. Trochę zepsułem sobie niespodziankę, oglądając parę godzin przed koncertem Muse ich występ z tegorocznego Glastonbury. Show nieziemski, The Edge gościnnie, światła, lasery, wiara śpiewająca teksty na cały głos, ludzi chyba ze 100 tys. znakomita realizacja. Aż tak spektakularnie w Krakowie nie było, ale bez wątpienia Muse to kapitalny wykonawca koncertowy. No i zmienili trochę setlistę w porównaniu z Glastonbury. W Polsce zaczęło się od „New Born”. Koniec tylko był ten sam, czyli „Knights Of Cydonia” na bis. Kilka numerów z ostatniej płyty, w tym „Uprising”, „The Resistance”, „Guding Light”, był „Supermassive Black Hole”, „Hysteria”. Świetna produkcja, niezłe brzmienie, parę słów Matta po polsku, które oczywiście wywołały aplauz. Koncert miał niezłą temperaturę, ale podobnie jak w przypadku show z Glastonbury w Krakowie było parę takich momentów chłodniejszych, mniej zajmujących. Może za dużo już zespołów w życiu widziałem i na mnie światełka i inne bajery nie robią takiego wrażenia, nie są w stanie przysłonić tego, że artysta zwyczajnie przynudza. Szczęśliwie takich chwil za dużo nie było. Muse łoili aż miło, a energia muzyków udzielała się publice, bardzo, bardzo licznej. Trio czasami wplatało zeppelinowskie riffy w końcówki swoich piosenek, co ładnie się komponowało. Nie byłem na wszystkich Coke Live’ach, ale z relacji tych, którzy zaliczyli każdą edycję wynikało, że lepszego rockowego koncertu w historii tej imprezy nie było. Ludzie wyglądali na zachwyconych, muzycy byli zadowoleni z przyjęcia. Dla tego jednego koncertu warto było się wybrać na Coke’a. Choć fanki Jareda Leto na pewno się ze mną nie zgodzą i zapiszczałyby mnie na śmierć za te bluźnierstwa🙂 Wyszedłem bardzo aMused. Choć nie podaruję im, że nie zagrali „Dark Shines”🙂

Kategorie:Muzyka Tags: , ,
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: