Strona główna > Film, Muzyka, People > Nasi najeżdżają Chiny

Nasi najeżdżają Chiny

Myślałem, że naszych w Państwie Środka poza dyplomatami i nielicznymi korespondentami reprezentują tylko biznesmeni na Expo w Szanghaju i Emmanuel Olisadebe, który strzela bramki w tamtejszej lidze 🙂 I może jeszcze kilku maniaków wschodnich sztuk walki, którzy postanowili uczyć się od chińskich mistrzów. A tu proszę, info z polskiego Warnera przychodzi o zespole Roan, o którym myślałem od dawna w czasie przeszłym. Poczytajta sobie i wspierajta naszych u Kitajców, jeśli będzieta z wizytą 😉

„Już wkrótce grupa Roan wyrusza do Chin, aby zagrać tam swoją piątą trasę koncertową. Zespół rozpocznie mocnym akcentem na europejskiej scenie Expo w Szanghaju, a później czeka go 11 koncertów dla fanów w Państwie Środka. Poniżej szczegóły trasy:

30.09.2010 – EXPO, Shanghai

01.10.2010 – Traveller Bar, Hangzhou

02.10.2010 – Mao Livehouse, Shanghai

08.10.2010 – Rock Bar, Kunshan

09.10.2010 – Wave Club, Suzhou

15.10.2010 – Yuyintang, Shanghai

16.10.2010 – Livebar, Shanghai

22.10.2010 – Castle Bar, Nanjing

23.10.2010 – LBB Club, Ningbo

28, 29, 30.10.2010 – Ningbo

„Grupa w swoim dorobku posiada ok. 20 teledysków, które prezentowane były w wielu stacjach muzycznych oraz otrzymały nominację do prestiżowej nagrody Yach Film Festiwal. Zespół Roan zagrał ponad 1000 koncertów nie tylko w Polsce, lecz również w USA Holandii, Niemczech, Francji, Włoszech. Obecnie z powodzeniem koncertuje w Chinach, gdzie na ich występy przychodzą tysiące fanów. Z poprzednich wyjazdów koncertowych do Chin powstał reportaż, zrealizowany przez łódzki Semafor. Zespół Roan wystąpił również na festiwalach: Jarocin (którego są laureatem), Opole (koncerty opolskich premier 1998 oraz 2001), ostatnio reprezentowali Polskę na „Sopot Hit Festiwal 2009”. Uczestniczyli również w serii koncertów „Hity Na Czasie”. Gotowy jest już materiał na kolejną płytę zespołu, promowaną przez utwór „Soundcheck”, w formie cyfrowej planowane jest jej wydanie również w Chinach. Roan wraca do rockowych korzeni – muzyka gitarowa, mocne brzmienie i ciekawie zaśpiewane piosenki w większości w języku angielskim”.

Swoją drogą przypomina mi to choćby przypadek choćby Dead Infection, którzy w Japonii są maksymalnie doceniani, mają japońską wytwórnię, a w Polsce mało kto się o nich zająknie poza ultramaniakami. Z poletka popowego dobrym przykładem jest Łyczacza Maćka Łyszkiewicza, którą grają didżeje w Niemczech, Anglii i Ameryce Południowej, a u nas biedniutko z prezentacją ich muzyki.

Cieszy mnie również to, że Martin Scorsese nakręci serial o historii muzyki. Wspomagać go będzie (portfelem) Mick Jagger, z którym mistrz pracował już na planie „Rolling Stones: W blasku świateł”. Scorsese na muzyce się zna, w jego filmach ogrywa ona znaczącą rolę, w dużym procencie składankowe soundtracki kompiluje sam mistrz. Spodziewam się co najmniej tak dobrej pozycji, jak pokazywany lata temu odcinkowy film z Robbie’em Robertsonem w roli prowadzącego. Swoją drogą, Martin Scorsese jest autorem jednego z najlepszych dokumentów muzycznych w historii, „The Last Waltz”, o zejściu ze sceny The Band, grupy, w której czołową postacią był właśnie Robertson.

Tytuł serialu to „History Of Music”, powstanie dla HBO, scenariusz napisze Terence Winter. W serialu ma być pokazana ewolucja przemysłu muzycznego od wczesnych lat R&B po współczesny hip-hop. Czekam z niecierpliwością.

Chyba pisałem już kiedyś o norweskim Shining i płycie „Blackjazz, którą niezmiennie gorąco polecam wszystkim otwartym i zwariowanym umysłom. Jazzmetalowa formacja zrobiła coś, czego w Polsce sobie nie wyobrażam – zachwyciła sobą światowe gwiazdy popu, czyli A-Ha. O co biega? Ano o to, że panowie wygrali ufundowany przez muzyków A-Ha grant, w głosowaniu telewizyjnym. Głosy oddawali widzowie, lecz słynne trio po wynikach powiedziało, że Shining podobał im się najbardziej spośród ubiegających się o milion koron norweskich (ponoć to 150 tys. dolarów, czyli niemało nawet jak na Norwegię). Mało tego, Morten, Pal i Magne zaprosili jazzmetalowców, by otworzyli ich pożegnalny koncert 21 sierpnia w Oslo. Trudno mi sobie wyobrazić, by u nas jakaś „gwiazda” popu była zdolna do takiego wyznania, jak muzycy A-Ha i przede wszystkim do zaproszenia do roli supportu. Wyobrażacie sobie, że Mandaryna, Marina lub Gosia Andrzejewicz komplementuje np. Proghmę-C i proponuje jej wspólny koncert? 🙂 Bo ja jakoś nie za bardzo. Za to wyobrażam sobie, że podczas tegorocznego Unsound z biletami na koncert Shining będzie ciężko, więc postaram się zaopatrzyć w nie czym prędzej. Co i Wam drodzy odwiedzający radzę.

A w następnym wejściu o znakomitym prezencie XXX, jaki dostałem na niedawny dień rażdienia 😉 Nie, nie jest to dmuchana lalka ani sztuczna wagina :)) Kajdanki, bat, maska pokraka, czerwone stringi z zamkiem też nie 😉

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: