Strona główna > Film, Muzyka > Kalejdoskop, wyrocznia i małżeństwo po włosku wg Pattona

Kalejdoskop, wyrocznia i małżeństwo po włosku wg Pattona

Krótko tym razem, bo jak to czasami bywa, w ciągu weekendu przybyło na stoliku parę ciekawych tytułów, więc jeśli rozpiszę się, jak to już niejednokrotnie mi się zdarzało, do końca przesyłki dojdę w okolicach połowy lata. Przy okazji, dziś słyszałem od fąfla, że ma być beznadziejne, chłodne i w ogóle dramat. Trzeba zbierać kasę na emigrację do jakiegoś kraju, w którym szanse na choroby stawów są mniejsze, ilość jadowitych pająków równa zeru, a temperatura pozwala śmigać na bicyklu przez okrągły rok

Ciekawą płytę nagrał Rober Gawliński. Ale nie z powodu dużego nagromadzenia na nośniku przebojowych kompozycji. Tych akurat na „Kalejdoskopie” jest malutko. Ale artysta, którego talent miałem okazję poznać już przy okazji Madame (tak, żyją jeszcze tacy, którzy to pamiętają), stworzył ciekawą alternatywno-popową płytę z ciekawym, naturalnym brzmieniem, będącym zasługą Leszka Biolika, eksmuzyka Republiki. Liczący na obecność hitów w rodzaju „O sobie samym” lepiej niech podejdą do krążka ostrożnie. Więcej można przeczytać w zamieszczonej na stronach Muzyki.wp.pl recenzji.

„The Oracle” Godsmack jeszcze nie zrecenzowałem. Stanie się to najdalej w ciągu najbliższych 72 godzin. Zespół znany mi jest od lat i darzę go ciepłymi uczuciami, które po parunastu już przesłuchaniach na pewno nie ostygną nawet o jeden stopień. Sully i jego towarzysze doli (o jakichkolwiek niedolach tych panów nic nigdy nie słyszałem) mają na mnie patent. Nigdy nic odkrywczego nie nagrali, ale zawsze świetnie brzmieli i wymyślali kapitalne riffy. Jeśli pozwalali sobie na odejście od mocnego rocka balansującego zgrabnie niczym rosyjskie tancerki baletowe na granicy metalu, to robili to w kierunku etnicznym, plemiennym, tajemniczym („Serenity” chociażby). Gdy piszę ten post, w USA prawdopodobnie już ogłoszono, że „The Oracle” zadebiutowała na szczycie „Billboardu”. Zasłużenie. Jest tu parę świetnych kawałków, zaś singlowy „Cryin’ Like A Bitch” z mocnym klipem powala. Posłuchajcie koniecznie.

„Małżeństwa po włosku” DeSiki nie oglądałem wieki, ale pamiętam, że film podobał mi się strasznie, a w Sophii Loren byłem przez lata zakochany. Małżeństwo Mike’a Pattona i włoskich piosenek popularnych z lat 50. i 60. XX wieku nie jest udane, podobnie jak nie było jego prawdziwe małżeństwo z Włoszką. Nie wiem, czemu wybrał właśnie taki projekt. No, ale jak on się na coś uprze, to nie ma szans. „Mondo Cane” będzie zajmował w moim zbiorze wydawnictw Mike’a jedną z niższych pozycji (nieco ponad „Hemophiliac”, którego nie zdołałem przetrawić mimo paru prób). Tylko kilku piosenek słucha się miło. Idealnie nadawałyby się do ilustracji włoskiej komedii romantycznej z akcją osadzoną w połowie XX wieku. Niestety, większość numerów jest nijaka. Pawłowi Piotrowiczowi zazdroszczę wywiadu z Mike’em (przy okazji pozdrawiam Pawła i szczerze gratuluję). Parę razy miałem zaplanowaną rozmowę z nim, przygotowywałem się jak szalony. Niestety, żaden z wywiadów się nie odbył. Z przygotowań pozostało mi jakieś 35 pytań, w których co najmniej 12-15 jest uniwersalnych i być może będzie kiedyś dane mi je zadać.

Cieszy reaktywacja Sleep. Na razie tylko na koncerty. Mam nadzieję, że Matt Pike dotrze z kolegami również do Europy. High On Fire już u nas grał, o ile dobrze pamiętam, i przyjmowany był ciepło. Czas poszukać „Holy Mountain” i wczuć się w kogoś, kto wypalił solidnego jointa😀 W Nowym Jorku we wrześniu Sleep ma zagrać cały album. Ech, szkoda że mnie tam nie będzie…

Przede mną druga projekcja „A Serious Man” braci Cohenów. Po pierwszej jestem jak najbardziej na „tak”, choć nie ma szans na to, by ten film odniósł taki sukces, jak „Tajne przez poufne”. To trzeba oglądać w wielkim skupieniu, dostrzegać detale, szukać różnych poziomów interpretacji. Prosta rozrywka podana na tacy tu nie istnieje. Sporo jest tradycji żydowskiej, trochę mistyki. Piszą, że to komedia, ale za wiele do śmiechu tu nie ma. Aktorzy niemal zupełnie nieznani, lecz świetni.

Kategorie:Film, Muzyka
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: