Strona główna > Muzyka, People > Poziomy dźwięku

Poziomy dźwięku

Nie przepadam za czytaniem książek na monitorze, ale czasami się poświęcam. I dobrze, bo dzięki temu przeżywam miłe chwile, a bardzo lubię je przeżywać. Ostatnio dostarczył mi ich Phil Freeman. To dziennikarz muzyczny znany z łamów choćby „Wire” czy „Alternative Press”, działający od wielu, wielu lat. W czasach kiedy dolar stał coś koło dwóch złociszy, znajomy doniósł mi, że robi atak na anglojęzyczne wydawnictwa książkowe za Oceanem, poświęcone muzyce. Zaproponował dołączenie. Wszedłem w to. Wspólnie zamówiliśmy około 60 książek. Wśród nich była „Sound Levels” Freemana. Jako, że w chwili składania zamówienia, które obejmowało tę pozycję  (w sumie zamówień było bodajże 4) nie miałem za wiele na koncie, wybrałem opcję książki w PDF-ie za niecałe pięć dolarów.

Pozycja to ciekawa, bo autor wybrał kilkunastu artystów, którzy tworzyli w latach 2002 – 2009 i opisał ich podejście do muzyki, próbował dotrzeć do źródeł ich wyjątkowości. Jak sądzę, zależało mu na tym, co dali światu właśnie w tym okresie, bo taki Tom Waits na przykład, komponuje i nagrywa od lat 70. Freeman wybrał naprawdę ciekawe osobistości. Obok powszechnie znanych, jak wspomniany Waits, Mike Patton, Serj Tankian, Mars Volta, Ornette Coleman, mamy też takich, którzy znani są nieco węższej publiczności – Melvins, Oxbow, Sunn O))), czy Calle 13. Zacząłem od Pattona z racji choćby zbliżającej się premiery płyty „Mondo Cane”. Rozdział ciekawy, choć nie zgadzam się z niektórymi stwierdzeniami Freemana (choćby tym, że FNM to była nieco mocniejsza wersja RHCP). Z zaskoczeniem przeczytałem, że Mike tworząc Tomahawk inspirował się wokalnie Johnem Tardym z Obituary, który zafascynował go na debiucie formacji z Florydy. „Slowly We Rot”. „Miałem chyba 18 lub 19 lat, gdy wyszła ta płyta. Uważałem tego faceta za totalnego geniusza, który nie używa słów. Uświadomiłem sobie, że używa on głosu, jak instrumentu w piosence” – mówi między innymi Mike.

„Sound Levels” jest godna polecenia nie tylko ze względu na dobór rozmówców, lecz również z powodu bardzo dokładnego researchu autora. Książkę można zamówić wchodząc na ciekawy blog Phila Freemana „Running The Voodoo Down”. Dzięki wizycie poznałem Julietę Venegas, interesującą artystkę o meksykańskich korzeniach, grającą na akordeonie, która w 2010 roku wydała nowy, mocno popowy krążek „Ostra Cosa”. Mało mam do czynienia, jak pewnie większość w tej części świata, z japońskim popem i rockiem. Dzięki podróży przez blog Phila poznałem przeurocze popowe trio Perfume (trzy wesolutkie dziewczątka z Hiroszimy), będącą gdzieś pomiędzy Evanescence i Nightwish Ayumi Hamasaki oraz proponującą taneczny pop śliczną Ami Suzuki (która przy okazji jest znaną w Japonii aktorką). Gdyby nie śpiewanie po japońsku, panie mogłby z powodzeniem zaistnieć na świecie. Ale i tak tamtejszy rynek jest na tyle wielki, że mogą być mega gwiazdami, zarabiać krocie i występować na stadionach.

Poza japońską muzyką komercyjną słuchałem przez czas jakiś Gogol Bordello i „Trans-Continental Hustle”, albumu wyprodukowanego przez legendarnego Ricka Rubina. Jest tak samo, czyli dobrze. Idealna muzyka do szaleństwa na imprezie. Więcej na temat krążka można znaleźć w recenzji, która pojawiła się tutaj.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: