Strona główna > Muzyka, People > Too Late: Frozen…

Too Late: Frozen…

Nie zabierałem głosu w sprawie tragedii pod Smoleńskiem, ale teraz kilka słów napisać wypada. Odszedł bowiem Peter Steele, wokalista, basista i lider Type O Negative. Facet wielki nie tylko gabarytami, lecz również obdarzony nieprzeciętną inteligencją i wyjątkowym poczuciem humoru. Idol kobiet, które na jego widok piszczały niczym w czasach beatlemanii. Miał tylko 48 lat. Tajemnicą poliszynela jest, że Peter miał słabość do różnych substancji, że był osobą mocno niestabilną emocjonalnie (spędził nawet pewien czas w szpitalu psychiatrycznym, choć o powodach zamknięcia w nim muzyka krążą rozbieżne opinie). Zdjęcie dodane do postu zostało zrobione w Warszawie, gdy Steele i Johnny Kelly przyjechali na promocję płyty „Dead Again”. Kiedy wszedłem do pokoju Peter już siedział na fotelu. Kiedy z niego wstał, obleciał mnie strach. Wyglądałem przy nim niczym zapałka przy baobabie. Ale strach miał wielkie oczy. Peter grzecznie się ukłonił, podał mi potężną dłoń, której palce kończyły się w połowie mojego przedramienia i zapytał, czy nie miałbym ochoty na kieliszek wina. Byłem „na służbie”, więc wybrałem kawę. Rozmowa potoczyła się niezwykle miłej atmosferze. Obaj śmialiśmy się często i głośno. Artysta wyjawił mi wtedy, że „September Sun” napisał po upojnych chwilach z pewną panią. Czuć było, że Peterowi podoba się to, iż może sobie pojeździć po Europie, pomieszkać w dobrych hotelach, pogadać o „Dead Again”, a po wszystkim iść do knajpy i się zabawić. Muzykami opiekowała się wtedy przemiła kanadyjska menedżerka. Fachowiec w każdym calu. Gdy zobaczyła, że mam na sobie t-shirt Kiss powiedziała mi, iż dzięki temu na pewno zyskam punty dodatnie u Steele’a i Johnny’ego (z nim także parę minut pogadałem).

Parę lat wcześniej pojechałem na koncert TON do Stodoły. Tłum i ścisk niemiłosierne. Występ jednak bardzo przeciętny. Pamiętam, że Peter podszedł wtedy na róg sceny, bo zobaczył dwie dziewczyny, które chciały mu wręczyć róże. Nie wiem, jak udało im się przejść w tym ścisku i nie uszkodzić kwiatów. Mniejsza o to. Peter kwiaty przyjął, ukłonił się, a o ile mnie pamięć nie zawodzi, dziewczyny dostały dzięki swej ofiarności miejsce za kulisami. Peter lubił towarzystwo kobiet, one lubiły towarzystwo Petera. Spotkanie z nim pozostanie w mojej pamięci na zawsze. Ale przede wszystkim będę go jednak pamiętał za muzykę, za wrażenie po pierwszym przesłuchaniu „Bloody Kisses”. Za świetne covery „Cinnamon Girl” i „Day Tripper”, za „Everything Dies” puszczone przez Maćka Kierzkowskiego w Trójce w audycji ku czci wielkiego fana TON, Tomasza Beksińskiego. Za kapitalną wersję „Blood And Fire” ze ścieżki „Mortal Kombat”. I za te wszystkie jaja, które wyczyniał na DVD ” Symphony For The Devil”. Nie, nie zapomniałem, że wcześniej był Carnivore. Jak można zapomnieć zespół, który wymyślał tytuły w stylu „Jesus Hitler”, czy „Jack Daniels And Pizza”? Czekałem powoli na nowy materiał TON, choć wiedziałem, że prędko się nie pojawi, bo Kenny i Johnny zajęli się projektem Seventh Void… Teraz pozostanie już tylko obserwowanie, jakie wykopaliska się pojawią… Odejście Petera to wielka strata. Nie kupowałem jego sztuki bezkrytycznie, ale z pewnością udało mu się stworzyć piosenki, które będą wieczne. Będzie mi brakowało tego wyjątkowego barytonu. Jego zwariowanego poczucia humoru również. R.I.P. Peter [‚]

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: