Strona główna > Muzyka > RIP Mick Cocks :((

RIP Mick Cocks :((

Fatalna tradycja odchodzenia tuż przed lub w trakcie świąt jest, niestety, kontynuowana. Nie chce mi się liczyć, ilu z wielkich odeszło w tym okresie… Teraz pożegnał nas Mick Cocks, gitarzysta Rose Tattoo. Zabrał go we wtorek, 22 grudnia, rak wątroby. Nie wiem, czy Angry’emu Andersonowi wystarczy siły, aby jeszcze zebrać kolegów i coś nagrać. Chciałbym. Kiedy zapowiedziano kilka lat temu, że Rose Tattoo szykują nową płytę, „Blood Brothers”, bardzo chciałem zrobić z nimi wywiad, a dokładniej z Angrym. Wiedziałem, że to barwna postać, facet mający sporo ciekawego do powiedzenia, grający w filmach, teatrach, parający się programami telewizyjnymi i dokumentami. Angry miał się pojawić po drugiej stronie słuchawki, ale w ostatniej chwili zmieniono mi rozmówcę, właśnie na Micka Cocksa. Nie byłem zachwycony, ale cóż było robić… O jakiejś nieludzkiej porze, typu 9.30, wykręciłem numer na Antypody, gitarzysta odebrał i… okazał się być przemiłym człowiekiem, bardzo oddanym temu, co robi, często się śmiał. Rozmowa trwała chyba z 30 minut i dłużej nie mogła, bo do artysty miał dzwonić kolejny dziennikarz. Na koniec były tradycyjne pozdrowienia i życzenia, abyśmy się kiedyś spotkali podczas koncertu w Polsce. Niestety, już się nie spotkamy. Mick odchodził i wracał do Rose Tattoo. Był jednym z jego założycieli. Jak teraz sobie czytam zapis wywiadu z nim, moją uwagę zwraca jedna wypowiedź: „Wiesz, Rose Tattoo to nie jest taki zwykły zespół [śmiech]. Muzycy przychodzili do zespołu, potem nie było ich w składzie. Ale tak naprawdę nigdy do końca nie odchodzi się z Rose Tattoo. Zawsze pozostajesz jego częścią. Byli i obecni członkowie oraz fani tworzą jedną wielką rodzinę”.  Mick zwrócił mi wtedy uwagę, że powinienem sprawdzić zespół Airbourne. Miał wyczucie, bo chłopaki łoją aż miło i słychać w ich muzyce inspiracje AC/DC i Rose Tattoo właśnie.
Zespół z czasem stał się legendą, jego ” Nice Boys Don’t Play Rock’n’Roll” przerobili kiedyś Guns ‚N Roses, z „Remedy” zmierzył się nie tak dawno goszczący w Polsce Tankard. Jego legenda nie dorównuje rodakom z AC/DC, ale miejsce w historii rocka Rose Tattoo ma dawno zapewnione dzięki płytom Rose Tattoo”, „Assault And Battery” i „Scarred For Life” oraz niezapomnianym koncertom. O tym ostatnim niestety nie miałem okazji się przekonać naocznie i nausznie, ale z relacji tych, którzy mieli to szczęście wynika jednoznacznie, że wiele straciłem. RIP Mick [‚].

Kategorie:Muzyka Tags:
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: