Strona główna > Muzyka > Łyżwiarz wie, Dżordżoroth się nie dowie

Łyżwiarz wie, Dżordżoroth się nie dowie

Matko, jak można nagrywać tak nudne i bezmyślne płyty, jak „Quantos Possunt ad Satanitatem Trahunt” Gorgoroth?! Nieco ponad 34 minuty nudy z udziałem Franka Watkinsa z Obituary, melanż zrzynek z Bathory, Helhammer i starego Celtic Frost, z pobrzmiewającymi echami Venom z ich najbardziej mrocznych czasów. Szatanowi chyba rogi się prostują z niesmaku, a kozia bródka siwieje. Najwyraźniej „czarna msza” na Krzemionkach to był szczyt ich promocyjnych możliwości, bo muzycznie niewiele mieli i mają do powiedzenia. Zamieszania ze składem, procesy, wyroki… A gdzie w tym wszystkim dobra muza ja się pytam? Infernus zamknął się w skansenie pomysłów rodem sprzed lat przeszło 20 i wychodzić z niego najwyraźniej nie zamierza. Wena poszła na długi urlop, po którym złoży wypowiedzenie. Szczęście, że norweski black metal to nie tylko Gorgoroth. Sto razy bardziej wolę podejście z przymrużeniem oka Fenriza i Nocturno Culto, dziwactwa Mayhem i nieokiełznane wariactwo 1349 niż coś takiego.

Na drugim, światowym nurcie ekstremy jest nasz Behemoth. Ścisła czołówka światowa, bez dwóch zdań. Nie zaliczam się do apologetów Nergala i spółki, ale profesjonalizmu to Gorgoroth mógłby się od nich uczyć zarówno pod kątem nagrywania płyt, jak i występów na żywo. W poniedziałek miałem okazję zderzyć się z niszczącą siłą Behemoth. Takiego widowiska od dawna żaden polski zespół metalowy nie stworzył. Równać z tym może się chyba tylko Kat z bardzo odległych czasów. Behemoth na koncercie gra, jak maszyna, brzmi potężnie, a do tego dochodzą ognie, iskry. I ostatnimi czasy tłumy na koncertach. W klubie Studio zebrało się ich ponad tysiąc. Ryszard Nowak znów próbował zapobiec szerzeniu kultu rogatego, znów bezskutecznie. Był to ekstremalny, metalowy teatr na poziomie światowym w tym gatunku muzycznym. Chwała Nergalowi za to, że nie ustaje w sprzedawaniu swojej muzyki w jak najbardziej widowiskowy sposób. To właśnie dlatego, że wciąż chce więcej i jest konsekwentny, zaszedł tak daleko. Owszem, trochę razi to wyczuwalne „zaprogramowanie” muzyków, brak naturalnej spontaniczności, ale widowisko tworzą przednie. Tak, „Łyżwiarz…” był i parę innych szlagierów też :)) Tak, Doda pojawiła się za kulisami. I jeszcze raz tak, warto było to zobaczyć, bo jak Behemoth ruszy w trasę po świecie, to nie zobaczymy go w kraju pewnie przez rok z kawałkiem. Fajnie wypadł Black River, Azarath nie zabrzmiał najlepiej, Hermh jakoś do mnie nie trafił.

Baroness znakomity! Polecam gorąco. Muzyka dla tych, którzy mają otwarte głowy i cenią granie z kręgu Mastodon, powiedzmy. Ciekawe kompozycje, dużo zmian klimatu. Słucha się tego przepysznie. W Polsce wydaje Baroness Rockers, więc nie trzeba będzie szperać za granicą. Pełna recenzja na godzinach. Jeśli nic nieprzewidzianego się nie stanie.Gorg

Kategorie:Muzyka Tags: , , ,
  1. 01/10/2009 o 10:35 am

    odkurzać stare pomysły można w dobrym stylu, czego dowodzi m.in. Aura Noir. Gorgoroth to przecież tylko fajny „Destroyer” i medialne zamieszanie. Próżno doszukiwać się tam treści. Koncertu Behemoth zazdroszczę, ale urlop mi się wyjątkowo udał :-)))

    • LeD
      01/10/2009 o 10:58 am

      Dla mnie nawet „Destroyer” nie jest fajny, co najwyżej akceptowalny🙂 A to to po prostu porażka całkowita. Urlopu nie miałem, na razie mieć nie będę, więc czasami na koncert się muszę wybrać dla równowagi psychicznej🙂 A było warto😀

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: