Strona główna > Literatura, Muzyka, People, Show-biznes > Grek u Ozzy’ego + koniec geja blackmetalowego

Grek u Ozzy’ego + koniec geja blackmetalowego

gusgMyślałem, że gadanie Ozzy’ego o tym, iż szuka  nowego gitarzysty na miejsce Zakka Wylde’a to tylko marketingowa ściema na podtrzymanie zainteresowania osobą Osbourne’a. Wygląda na to, że jednak nie, bo w sieci zaroiło się od informacji o tym, że niejaki Gus G. (czyli Kostas Karamitroudis – Firewind, Dream Evil, przez krótki czas także Arch Enemy) pomyślnie przebrnął przez przesłuchania i będzie wspierał Ozza swoimi umiejętnościami. Grek i owszem, warsztatowo sprawny bardzo jest, ale to mimo wszystko nie ta klasa, co Zakk. Ozzy jednak ma dar do odpowiedniego kształtowania muzyków, wyławiania talentów, więc z ostatecznymi ocenami się wstrzymam, dopóki nie usłyszę jakichś nagrań.

Zakończyła się moja przygoda ze świetną biografią Boba Dylana „Autostradą do sławy” Howarda Sounesa. Znakomita pozycja, mnóstwo ciekawostek, wypowiedzi osób z najbliższej rodziny Boba, muzyków, kochanek, i masy innych. Całość pozwala całkiem nieźle poznać Boba jako człowieka i jako artystę. Jako, że zaliczam się do tzw. late bloomerów, miałem z czytania „Autostrady…” dodatkową radochę. Okazało się bowiem, że mistrz Dylan też się do takowych zalicza. Po tym, jak stał się ofiarą manipulacji menedżerów i prawników z Albertem Grosmanem na czele, będąc już koło 50. sam zabrał się na poważnie za pilnowanie swoich interesów i na tym polu osiągnął niemałe sukcesy, o których raczej w prasie muzycznej się nie przeczyta. Tak więc, wszystko przede mną😉 Po bio Ricka Rubina również obiecuję sobie niemało.

Poza opisywaną wczoraj „Nowoczesną Dalilą” Kissów, zdążyłem jednokrotnie wysłuchać zapowiedzi nowej płyty innych tytanów melodyjnego rocka z USA, Bon Jovi. „We Weren’t Born To Follow” się to zwie i jak na pierwsze przesłuchanie moim zdaniem rokuje średnio. Co nie znaczy, że cała płyta „The Circle” okaże się niewypałem. Z nimi to lepiej poczekać z ocenami, aczkolwiek na ostatnich albumach BJ jest tak, że dwie, trzy piosenki to murowane hity, a reszta pełni niewdzięczną rolę nijakich wypełniaczy. A „It’s My Life” nie nagrywa się na zawołanie. Tylko czy oni jeszcze mają w sobie na tyle motywacji, żeby bić się w pocie czoła o kolejny sprzedany milion płyt, skoro wcześniej opchnęli pewnie ze 120 mln? I jeszcze jedno, cały czas podtrzymuję swoją opinię, że Sambora jest lepszym wokalistą niż Jon Bon.

Podobnie mieszane uczucia miałem po wysłuchaniu dwóch piosenek projektu Beak>, za którym kryje się między innymi Geoff Barrow z Portishead. Wszystko nagrane ponoć na setkę w studiu, bez dogrywek, ale nie są to porywające kompozycje.

No i hit!!! Najsłynniejszy gej wśród blackmetalowców, Gaahl, który popijając winko opowiadał, że inspiruje go „sejten”, opuszcza branżę muzyczną! Szok. Ciekawe, któż to zainspirował go do tegoż drastycznego i nieoczekiwanego kroku? I  co on teraz robić będzie?! Założy norweską wersję Village People czy Bronski Beat? Z wypiekami będę wypatrywał „apdejtów” w tej niesłychanej sprawie😉

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: