Strona główna > Muzyka > No means yes!

No means yes!

Zamiast Jarocina, wybrałem Katowice, aby po raz czwarty w życiu zobaczyć na żywo NoMeansNo. Warto było przeżyć piekło jazdy osobowym, w którym było chyba z 60 stopni, aby podziwiać w akcji braci Wright i Toma Hollistona oraz zadebiutować w nowym Mega Clubie (bardzo pozytywne zaskoczenie jeśli chodzi o wielkość i cenę piwa, plus jedno negatywne – aromaty w męskiej toalecie).

Trawestując powiedzenie Franza Maurera – czasy się zmieniają, a Kanadyjczycy wciąż są tacy sami. Energia i radość z grania na niezmiennie wysokim poziomie. Śmiejący się muzycy, zabawne teksty Roba ze sceny, do tego gorąco reagująca publika… Zestaw utworów nie wszystkich zachwycił, ale NMN mają tyle do wybierania, że nie sposób zadowolić każdego fana. Ja nie narzekam, choć więcej niż po cichu liczyłem na „Now”. Nic to, może zagrają podczas kolejnej wizyty, bo wierzę, że do takowej dojdzie, a ja na pewno na koncert pójdę.

Jak zwykle nie obeszło się bez zgrzytu. Podczas jednego z koncertów Tom potraktował kamerzystę, który ze sceny próbował go filmować, łokciem i gryfem gitary, w trakcie innego Rob zbeształ zbyt nachalnego fotografa, a teraz? Teraz jakimś cudem fan przedostał się bokiem na tył sceny, spokojnie się na nią wdrapał, powyginał trochę, a w końcu podszedł od tyłu do niczego nie spodziewającego się Roba, objął go i pocałował, wzbudzając oczywiście jego wk…e. Starzy koncertowi wyjadacze wiedzą, jak w takich sytuacjach reagować. Rob na chwilę przestał grać, ale John i Tom nie. Spóźniona ochrona spacyfikowała delikwenta (choć nie jakoś energicznie) i koncert trwał.

Już pisałem we wcześniejszym poście, że scena to sanktuarium muzyków, do którego nikt nie ma wstępu. Chcą być tam sami ze sobą i dawać ludziom swoją muzykę. Można ich lubić lub nie, ale nie sposób nie podziwiać ich podejścia do sztuki. Przecież już dawno mogli podpisać dobre finansowo kontrakty, zarabiać więcej, wepchać się bardziej do mainstreamu. Jednak oni wolą być z boku, na swoich warunkach. Cierpliwie podróżują vanem po kolejnych miastach dając z siebie wszystko. Co najważniejsze, oni się bawią muzyką. Są na luzie, nie pocą się nad instrumentami, aby nie daj boże jakaś fałszywa nutka nie zabrzmiała. Niech brzmi! Szaleństwo koncertowe ma swoje prawa. Oni są prawdziwi i szczerzy. Nie ma znowuż aż tak wielu im podobnym. Czapki z głów!

Miało być o Killswitch Engage i będzie. Melodyjny metalcore to jednak nie dla mnie. Nie czuję tego zupełnie, nie trafia do mnie. Pewnie, że instrumentaliści metalcorowi wiele potrafią, że niektóre płyty brzmią jak trzeba, czasami nawet świetnie (vide ostatni KE), ale to jęczenie, jak jest źle, wykrzykiwanie/wyśpiewywanie banałów o sercach zranionych, złych kobietach, co to nie chciały być z albo facetów użalających się, iż popełnili błąd, a mogło być tak pięknie i wspaniale, irytuje mnie. Metalcore miał swoje pięć minut kilka lat temu i jego czas już minął. Pewnie ktoś teraz zagrzmi, że bzdury piszę, bo KE zadebiutował w pierwszej dziesiątce „Billboardu”. I co z tego? Mnie o jakość muzyczną chodzi, a tej nie mierzy się miejscami na listach. Te są zasługą w niemałym stopniu dobrego działu promocji w wytwórni, rozsądnego A&R-a. Adam D. sam kiedyś powiedział, że siła metalcore’a niebawem wygaśnie, straci on swój impet i to „niebawem” się zaczęło. Może dlatego na nowym KE jest więcej melodyki z klasycznego heavy metalu, cover Dio na poszerzonej edycji…Może w tę stronę pójdzie zespół na następnych płytach… Poczekamy, usłyszymy.

Gra nowa płyta Dolores O’Riordan – miło się tego słucha. Więcej w następnym wejściu. W kolejce nowy Vader, nowy Behemoth i wciąż Masachist (ale niebawem się za niego wezmę, bo recenzja musi pojawić się wkrótce).

Kategorie:Muzyka Tags:
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: