Aftershock…

Szok po śmierci Jacko już nieco mniejszy. Teraz zacznie się zarabianie na nieboszczyku i pewnie król popu znajdzie się na corocznej liście najbogatszych zmarłych „Forbesa”.

Miało być o tekście Krzysztofa Vargi z „Dużego Formatu”, ale że dopadł mnie permanentny brak czasu, nawiąże od razu do dwóch felietonów – „Szatanie, ratuj naszą muzykę!” i „Moja Polska 2030”.  W pierwszym felietonista przypomina, jak to prezydent Białorusi zażądał od twórców napisania przebojów, które „wstrząsną Europą”. Varga dalej pisze, że niestety w dziedzinie muzyki popularnej wstrząsamy Europą jedynie w sensie negatywnym, że przydałaby się nam podobna terapia, jaką chciał zaaplikować u siebie Łukaszenka, a skonkludował felieton jakże słusznym spostrzeżeniem, że na świecie liczymy się jedynie w gatunkach ekstremalnych, bliskich ciemnej stronie mocy. Pojawiły się oczywiście dwie nazwy – Vader i Behemoth. A skoro ta druga, to nie mogło zabraknąć Dody, której bliskie związki z Nergalem, liderem twórców „Demigod” i „The Apostasy”,  zajmują brukowce w ostatnich kilku tygodniach. Ba, seksbombę widziano z Nergalem na koncercie Slipknot w Warszawie, więc kto wie, czy nie należy się spodziewać jakiejś niespodzianki na kolejnej płycie miłośniczki koloru różowego. Wiadomo, że Behemoth to jedyny polski zespół, którego płyta znalazła się na liście „Billboardu” i postawię wiele, że zapowiadany na sierpień „Evangelion” poradzi sobie jeszcze lepiej. Varga żartobliwie jak sądzę sugeruje, aby oddać losy popkultury w ręce wykonawców, którym bliżej do rogatego niż kościoła. Nie miałbym nic przeciwko temu, ale jest to tak samo realne, jak zdobycie przez naszych kopaczy mistrzostwa świata. Vaderowi i Behemotowi, i wielu innym, w Polsce rzuca się tylko kłody pod nogi. Nikt nie traktuje poważnie tego, że zespoły znad Wisły cieszą się popularnością i szacunkiem na najważniejszych rynkach muzycznych. Gdy w USA grał niedawno norweski blackmetalowy Enslaved w klubie pojawił się przedstawiciel ambasady Norwegii. Pogratulował koncertu, uścisnął dłonie muzykom, zrobił sobie z nimi fotkę, na której szczerze się uśmiechał. Nie wyobrażam sobie, aby na podobny gest stać było dyplomatę polskiego. Nergal i Peter muszą dawać sobie radę sami, pokonywać kłody rzucane w kraju pod nogi. Najnowszy oblubieniec Dody ma na koncie potyczki słowno-sądowe z niejakim Nowakiem Ryszardem, który mieni się znawcą metalu i arbitrem elegancji muzycznej, ale o najcięższych odmianach grania nie ma wielkiego pojęcia. Jak w takim otoczeniu stworzyć hit, który wstrząśnie, będąc „stronnikiem Szatana”? Może duet Nergal/Doda w nowej wersji „Dwóch bajek”, może „Slaves Shall Serve” nagrane na nowo z udziałem Panny Doroty (nawet scenariusz na ciekawy klip mi się w głowie miota)? Żarty na bok. Nie bez powodu Behemoth i Vader spędzają 9 miesięcy w roku poza Polską, grając tyle koncertów, ile wszystkie pseudogwiazdki z kolorowych magazynów razem wzięte zagrają przez kilka lat. Grają dla ludzi, którzy oceniają ich przez pryzmat tego, co mają do zaproponowania na scenie. A w swojej lidze mają całkiem sporo i to się ceni. Daray, kiedyś perkusista Vader, gra obecnie w norweskim Dimmu Borgir, absolutnie czołowej kapeli ekstremalnej w skali światowej. Paweł Mąciwoda-Jastrzębski od kilku lat jest basistą Scorpions, ale wiadomo, że tam jest podział na starych i młodych, więc nie zrobi wiele ponad to, co robi, czyli dobrą grę na swoim instrumencie. Ale może mimo wszystko jest to jest sposób, aby zawojować świat? Umieścić polskiego muzyka w znanym zespole, a potem czekać, aż będzie on głównym kompozytorem światowego przeboju? Znów puszczam oko. Najpierw trzeba by było stworzyć twórcom warunki do pracy w Polsce, nie utrudniać im wyrażania tego, co mają do powiedzenia (chyba, że łamią prawo, to trzeba interweniować), obserwować ich rozwój, a potem wspierać ich, mówić i pisać o sukcesach. Nergal i Peter udowodnili, że można nawet mieszkając w Polsce. Oni jednak mieli odwagę postawić wszystko na jedną kartę. Wyrzekli się wielu rzeczy, aby zajść do tego miejsca, w którym są. Nie każdego na to stać. Ale może niebawem pojawią się kolejni, niekoniecznie metalowi wykonawcy, którzy zostaną zauważeni poza Polską? Tak, tak, wiem, że nasi jazzmani mają wysoką markę poza krajem, ale to nie do końca moja bajka. Napisałem o tym, co mi bliskie, aczkolwiek ani Vader, ani Behemoth, ani tym bardziej Doda nie są moimi faworytami. Mają jednak mój szacunek za to, że konsekwencją zaszli daleko. Doda póki młoda i seksowna będzie w centrum uwagi. A że nie jest głupia, jak się niektórym wydaje, poradzi sobie świetnie. Zawsze jednak pozostanie pytanie, co z jej muzyką? Czy przebije się przez kolejne doniesienia o kolejnym lubym? (nie mam wątpliwości, że „związek” z Nergalem długo nie potrwa).

W drugim tekście Krzysztof Varga nawiązał do planu reformy kultury Jerzego Hausnera i programu/akcji „Polska 2030”, której patronuje Michał Boni. Na końcu przedstawia swoją wizję Polski w tymże roku. Moja jest taka – aby w 2030 roku na wieść o tym, że dany wykonawca pochodzi z Polski każdy kiwał z szacunkiem głową, bo bycie artystą z Polski i na wysokim poziomie będą pojęciami tożsamymi. Aby wchodząc do sklepu płytowego w dowolnej części świata Polak nie liczył gorączkowo czy starczy mu na jedną, czy dwie płyty, lecz kupował tyle, ile zechce, bo będzie go na nie stać. Aby każdy wielki artysta podczas trasy zawitał do którejś  z 10 nowoczesnych polskich hal na 15 tys. ludzi, mknąć nightlinerem po równych jak stół autostradach, najtańszych w Europie. Aby pracę znajdowało się w ciągu tygodnia i dostawało za nią pieniądze, o których nie wstydzilibyśmy się mówić w rozmowie z kimś z Zachodu. Aby w USA i UK w pierwszej dziesiątce list singli i albumów zawsze była płyta polskiego artysty. O kościele nie piszę, bo wtedy od dawna będzie on oddzielony od państwa, po radiu co ma ryja zostanie wspomnienie, będzie się żyło spokojnie, radośnie…

Grają w odtwarzaczu: ostatni Dave Matthews Band, ostatni Rootwater, ostatni The Gathering. W poczekalni: Masachist, Bright Ophidia, Chickenfoot, Kronos Quartet, Matt Malley.

Reklamy
Kategorie:Muzyka, People, Show-biznes
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: