ET go home…

Krótkie wejście na BWM jest niezbędne, aby wyklarować jedną kwestię, bo cały czas napływają do mnie informacje i prośby od artystów. Na czas bliżej nieokreślony blog przechodzi w stan hibernacji. Jest on hiatus. Too late, blog is frozen.

 

 

Redagowanie Metal Maksa na Onecie i dbanie o to, aby miał sensowny poziom (mam nadzieję, że takowy ma lub do niego skutecznie zmierza, jeśli nie, śmiało ślijcie uwagi i sugestie) plus inne zawodowe kwestie, na tyle skutecznie kradną mi czas, że nie brakuje mi go na to, aby to hobby, jakim było pisanie na BWM, kontynuować. Kontaktować się ze mną owszem można via formularz, zdecydowanie warto pomagać psiakom poprzez strony wymienione w zakładce, ale na czas nieokreślony nie będę zamieszczał regularnych postów. Tak, jeśli ktoś czyta uważnie, pewnie zwróciło jego uwagę słówko „regularnych”. Nie wykluczam bowiem, że jeśli jakimś cudem będę miał luz w sprawach zawodowych, odpalę kokpit CMS-a i cosik tam wrzucę. Nie należy jednak liczyć, że będą to przypadki częste. Myślałem nawet o tym, aby pożegnać się definitywnie i całość skasować, ale na szczęście taki pomysł na długo w mojej łepetynie nie zamieszkał. Jednak szkoda byłoby tych setek godzin poświęconych na zamieszczenie kilkuset postów. Dlatego BWM będzie w sieci. I wierzę, że kiedyś powróci, na dobre. Może wtedy na blogach o muzyce, filmie i książkach będzie się zarabiało tak dobrze jak na blogach modzie, gotowaniu i grach? Oby. Póki co znikam do świata pozablogowego. Pamiętajcie:

Fastfood we mgle

people of the haze fastfood breslau okadka

 

Coraz bliżej do chwili, kiedy BWM wpadnie w stan hibernacji, który być może kiedyś odwołam, być może nie. Czas pokaże. Wcześniej, jak zapowiadałem, podzielę się refleksjami na temat zespołów, które już zadały sobie trud dostarczenia mi swoich wydawnictw. Cieszę się, bo zostały mi do obgadania naprawdę miłe uchu wydawnictwa. I wszystkie polskie!

Czytaj dalej…

Wspaniały ezoteryczny Madziar

Wiele znaków w piekle i na powierzchni wskazuje na to, że BWM stanie się na czas nieokreślony wyłącznie nieregularnikiem. Z powodu pisania do Onetowego Metal Maksa oraz paru innych zadań. Mogę odchudzić siebie, co czynię, ale nie dam rady wydłużyć doby do 35 godzin…Na nie wiadomo jak długo zostawiam Was z postem, w którym zapowiedź pewnego magazynu, a w nim mojego wywiadu.

Czytaj dalej…

Born to win – o biografii Motörhead

Motorhead Joel McIver

 

Niemal dokładnie 24 godziny po 69. urodzinach Lemmy’ego Kilmistera zakończyłem książkę poświęconą jego zespołowi, który jest dla mnie bardzo, bardzo ważny. „Motörhead” autorstwa nie byle kogo, bo mającego poważny staż i dorobek Joela McIvera (m.in. biografie Metalliki, Slayera, Black Sabbath), nie zachwyca. Pozostawia niedosyt. Dość sporo go pozostawia.

Czytaj dalej…

Dogma podczas huraganu

Orange The Juice The Drug Of Choice

Budka Suflera zagrała „Memu miastu na do widzenia”, na co liczyłem rozstając się z BWM przed paroma tygodniami. Co jednak ważniejsze, zgodnie z planem udało mi się obejrzeć DVD i posłuchać CD „The Drug Of Choice” Orange The Juice. W końcu święta są nie tylko od obżerania się. Wrażenia niezapomniane. Polecam każdemu, jak zwykle w przypadku muzyki tego zespołu, kto ma otwarty umysł i spodziewa się niespodziewanego.

Czytaj dalej…

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 778 obserwujących.

%d bloggers like this: