Strona główna > Muzyka > Bóg w polskiej fladze

Bóg w polskiej fladze

To był światowy top, kapitalny show, znakomity kontakt z publiką i tejże publiki (na oko zdrowo ponad 7 tys.) reakcje upalne wręcz. “Epitaph Tour” Judas Priest dotarł do Polski i tym samym zespół pożegnał się z rodzimymi fanami.

Wierzę, że po tym, co 10 sierpnia 2011 zobaczyli w Spodku Rob Halford, Ian Hill, Glenn Tipton, Scott Travis i świetny młodzian Richie Faulkner, zdecydują się jeszcze kiedyś u nas zagrać. Bo to pożegnanie z długimi trasami (“Epitaph Tour” rozłożono ponoć na dwa lata), ale nie z koncertami w ogóle.

Miałem okazję być na konferencji z gwiazdą i przez 20 min słuchać, co mają do powiedzenia, jak się zachowują. Wszyscy sprawiali wrażenie zadowolonych, szczęśliwych, rozluźnionych, będących w dobrej formie zarówno mentalnej, jak i fizycznej. Bądźmy więc optymistami i wierzmy, że jeszcze do nas wrócą.

A pożegnali się pięknie, grając kawałki ze wszystkich płyt, na których śpiewał Rob Halford. Jeden koleś na konferencji chciał najwyraźniej doprowadzić do jej szybszego zakończenia pytając, czemu nie grają niczego z “Jugulatora” i “De-molition”. Potem jeszcze wrócił do kwestii perkusisty, który kiedyś grał z Judasami za kotarą. Dobrze, że muzycy byli zdystansowani i wyluzowani, więc spokojnie i kulturalnie delikwenta zbyli.

Świetnych momentów na koncercie było co najmniej kilka. Dla mnie “Victim Of Changes”, “Painkiller”, Hell Bent For Leather”, “You’ve Got Another Thing Coming” i kończące niezapomnianą noc z Judaszem “Living After Midnight”. Na scenę wjechał Rob na harleyu, garderobę zmieniał podczas występu chyba z 15 razy (jako Nostradamus w srebrnej szacie i trójzębem w ręce wyglądał kosmicznie). Richie wspaniale grał i równie skutecznie zachęcał publikę do zabawy. Facet został dobrany idealnie. Z całym szacunkiem dla K.K. Downinga, ale z nim ten show nie miałby chyba takiej dynamiki. Radosne podskoki Glenna Tiptona niczym emerytowanego pająka, który właśnie miał szczęście złapać muchę, to było coś raczej groteskowego niż dającego kopa ;) Na konferencji gość wyglądał na megawychudzonego. Zdradził za to, że nowa płyta jeszcze nie jest do końca gotowa, zaś K.K. nie napisał na nią ani jednego dźwięku… Smutne. Ale coś czuję, że jeszcze z nim zagrają.

Za to moment, w którym Rob Halford wyszedł na scenę owinięty w Polską flagę, a potem ją pocałował, niezapomniany. Jestem pewny, że o tym będzie się gotowało na forach. I pewnie także o tym, że dał publice zaśpiewać cały “Breaking The Law”. Nawet jakoś to wyszło ;)

Lasery mi, Adamie drogi, nie przeszkadzały ;) Przy okazji, bloga owego Adama, mającego Jędrysik na nazwisko, odwiedzajcie, bo pewnie niebawem wrzuci tam fotki z koncertu, a trochę ich ponoć narobił. Choć jak każdy fotograf narzekał na światło ;) Link do bloga Adama po prawej stronie na BWM.

Exodus bardzo fajny, dynamiczny. Choć brzmienie mogłoby być trochę lepsze. Ale jak się słyszy “Strike Of The Beast” czy “And Then There Were None” to wiele można wybaczyć ;) Gary Holt w doskonałej formie. Poza tym przemiły człowiek. Fragmenty spotkania z nim będę publikował co pewien czas. Będzie między innymi o jego obecnych relacjach z Kirkiem Hammettem. Rob Dukes wokalnie daje radę i energii ma za czterech.

Vader brzmienie miał przez dłuższy czas takie sobie. Potem nieco się poprawiło. Chyba skrócili nieco występ, bo obsuwa czasowa się zrobiła. Zagrali na pewno  ”Carnal”, “Sothis”, Black To The Blind”, “Rise Of The Undead”, “Come And See My Sacrifice”, a na koniec “Black Sabath” i “Raining Blood”. Marek Pająk jest świetnym showmanem, zaś nowy bębniarz James Stewart naprawdę daje radę.

Morbid Angel niestety nie zobaczyłem ani minuty, bo utknąłem na konferencji z Judas Priest. Ale wcześniej było mi dane spotkać się z Davidem i Thorem. I tak, Pete Sandoval bardzo powoli wraca do zdrowia. Jeszcze sporo minie zanim zasiądzie za perkusją. Morbid Angel planują wideoklip, choć David nie ujawnił do jakiej piosenki. Więcej szczegółów, jak zacznę spisywać ;) Warszawianie i krakowianie, szykujcie się na początek grudnia ;) Ogłoszenie oficjalne wkrótce. Poniżej na deser daję set listę Judas Priest i składam podziękowania Asi i Marcie z MMP za umożliwienie mi udziału w spotkaniach z zespołami. You rule Ladies! ;)

Setlista Judas Priest, 10 sierpnia 2011, Katowice:

Rapid Fire
Metal Gods
Heading Out To The Highway
Judas Rising
Starbreaker
Victim Of Changes
Never Satisfied
Diamonds & Rust
Dawn Of Creation
Prophecy
Night Crawler
Turbo Lover
Beyond the Realms Of Death
The Sentinel
Blood Red Skies
The Green Manalishi (With The Two Pronged Crown)
Breaking The Law
Krótkie solo Scotta Travisa i Painkiller
Bis:
Hellion/Electric Eye
Hell Bent For Leather
You’ve Got Another Thing Comin’
Bis 2:
Living After Midnight

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.